D'abord.
Więc dlaczego nadal tu jesteś?
Dlaczego czytasz, zmieniając stan skupienia,
na chwilkę nieuwagi.
Na zapomnienie, że mnie już nie ma,
choć mruczysz te słowa gdzieś wewnątrz,
jak przymrozki i malowanie na oknach,
kiedy framugi dogasają nietknięte.
Nie tknę ich,
to nie moja dłoń zakończy opowieść,
skoro nadal tu jesteś i czytasz.
A ja obiecałem przecież,
nie zamieniając z tobą zdania od trzech lat,
dziesięciu dni i niemal dwunastu godzin.
.
.
.
.
Z cyklu: Karma
Komentarze (10)
Pisałem tak podobnie kilkanaście lat temu, jakoś dwadzieścia lat miałem - mam na myśli formę. Nie wiem czy to źle czy to dobrze
Ja, jak miałem dwadzieścia lat - pisałem jak ty, teraz. Także spoko wodza. Czasem trzeba coś z siebie po prostu wyrzucić. Bez kombinowania.
Szalej. Dlatego zaznaczyłem, że to nie krytyka.
Dementor Biały a ja, że zupełnie tego tak nie odbieram
- Tekst Szalej. jest bardzo poruszający i wzruszający, wyraża głębokie uczucia i tęsknotę za kimś, kto odszedł.
- Tekst Szalej. jest napisany w formie liryki osobistej, w której podmiot liryczny zwraca się do adresata, który czyta jego słowa, ale nie może się z nim skontaktować.
- Tekst Szalej. jest napisany wierszem wolnym, bez rymów i stałej liczby sylab, co nadaje mu swobodę i naturalność.
- Szalej. używa wielu środków stylistycznych, takich jak metafory, porównania, powtórzenia, elipsy, pytania retoryczne, które wzmacniają jego wyrazistość i emocjonalność.
- Szalej. buduje napięcie i kontrast między obecnością i nieobecnością, pamięcią i zapomnieniem, życiem i śmiercią, miłością i rozstaniem.
Weź Spierdalaj mi z tym botem, bo mnie szlag trafia jak to czytam. Co za pojeb, sorry
Szalej. Aforysta to taki, co lubi mądrze gadać
Lecz nie ma czasu ani ochoty dużo pisać
Woli skrócić swoje myśli do minimum
I wyrazić je w formie błyskotliwego bon motu
Agrarysta to taki, co lubi pracę w polu
Lecz nie ma pieniędzy ani sprzętu do roboty
Woli marzyć o bogactwie i dostatku
I narzekać na rząd, pogodę i podatki
Agroturysta to taki, co lubi wiejski klimat
Lecz nie ma cierpliwości ani zrozumienia dla natury
Woli spędzać czas na grillu i na rowerze
I robić sobie zdjęcia z krowami i owcami
Akwarysta to taki, co lubi rybki w szkle
Lecz nie ma pojęcia ani zainteresowania biologią
Woli kupować drogie i egzotyczne gatunki
I chwalić się nimi przed znajomymi i rodziną
Aleatorysta to taki, co lubi los i przypadek
Lecz nie ma szczęścia ani umiejętności logicznych
Woli grać w lotto, ruletkę i karty
I liczyć na to, że kiedyś się uda
Altarysta to taki, co lubi służyć Bogu
Lecz nie ma wiary ani powołania duchowego
Woli być blisko ołtarza i kapłana
I cieszyć się z tego, że jest lepszy od innych
Wojciech Grzegorz Domagała Wypierdalaj.
Kleryk Łżawiec Obrzydłówek był bardzo niezadowolony ze swojego życia. Pracował jako behawiorysta w szpitalu psychiatrycznym, gdzie musiał znosić ciągłe skarżypyty i bazgroły pacjentów. Nie miał żadnej miłości, ani pieniążków, ani nawet bąbelków w wannie. Jego jedyną pasją było pisanie, ale nikt nie chciał czytać jego beletrystycznych dzieł. Był samotny, smutny i znudzony.
Pewnego dnia, wracając z pracy, zobaczył na ulicy plakat, na którym widniał napis: "Zostań ekwilibrystą! Dołącz do cyrku i przeżyj przygodę życia! Zgłoś się do masztalera pod numerem 123-456-789". Kleryk poczuł, że to znak z nieba. Postanowił rzucić wszystko i spełnić swoje marzenie. Zadzwonił pod podany numer i umówił się na spotkanie z masztalerzem.
Masztalerz okazał się być sympatycznym starszym panem o imieniu Zdzisio. Zaprowadził Kleryka do swojej stajni, gdzie trzymał kilka koni i kłaczków. Pokazał mu też swoją glebogryzarkę, którą używał do uprawiania ziemi. Zapytał Kleryka, czy ma jakieś doświadczenie w ekwilibrystyce. Kleryk przyznał, że nie, ale zapewnił, że jest zdolny i chętny do nauki. Masztalerz uśmiechnął się i powiedział, że to nie problem. Zaproponował Klerykowi, żeby spróbował pojechać na koniu po linie, która była naciągnięta nad stajnią. Kleryk zgodził się i wspiął się na konia o imieniu Buciorek.
Niestety, Kleryk nie miał żadnej równowagi i spadł z konia na ziemię. Masztalerz podbiegł do niego i zapytał, czy nic mu się nie stało. Kleryk odpowiedział, że tylko trochę boli go lufcik. Masztalerz zaproponował mu, żeby poszedł do ubikacji i opłukał się zimną wodą. Kleryk posłusznie poszedł, ale zamiast ubikacji znalazł się w pokoju, w którym stał wielki diapir. Był to urządzenie do wywoływania zdjęć, które masztalerz kupił od jakiegoś dekabrysty. Kleryk był ciekawy i postanowił zobaczyć, co jest na diapozytywach. Włożył jeden do diapiru i włączył światło. Na ścianie pojawił się obraz pięknej kobiety o imieniu Kasia, która trzymała w ręku filiżankę kawy. Kleryk poczuł, że zakochał się od pierwszego wejrzenia. Zobaczył też napis na dole zdjęcia: "Kocham Cię, Zdzisiu".
Kleryk był zszokowany. Zdał sobie sprawę, że Kasia była żoną masztalera i że masztalerz ją kochał. Pomyślał, że to niemożliwe, żeby taka piękna kobieta była z takim starym dziadem. Postanowił, że musi ją poznać i zdobyć jej serce. Wyciągnął diapozytyw z diapiru i schował go do kieszeni. Wrócił do masztalera i powiedział, że chce zostać jego uczniem i nauczyć się ekwilibrystyki. Masztalerz był zadowolony i przyjął go pod swoje skrzydła.
Przez następne tygodnie Kleryk ćwiczył pod okiem masztalera. Nauczył się jeździć na koniu po linie, chodzić po drabinie, skakać przez ognie i robić salta. Masztalerz był dumny ze swojego podopiecznego i zaprosił go do swojego domu na obiad. Kleryk z radością przyjął zaproszenie i liczył na to, że w końcu spotka Kasię.
Kiedy dotarli do domu masztalera, Kleryk był rozczarowany. Kasia nie była w domu. Masztalerz powiedział, że musiała wyjechać do Warszawy na jakąś konferencję. Była bowiem dozymetrystką, czyli specjalistką od pomiaru promieniowania. Kleryk był smutny, ale nie dał tego po sobie poznać. Zjadł obiad z masztalerzem i wysłuchał jego opowieści o cyrku. Masztalerz powiedział, że niedługo będzie miał występ w Kielcach i że chce, żeby Kleryk wystąpił razem z nim. Kleryk zgodził się i postanowił, że to będzie jego szansa, żeby zaimponować Kasi.
Nadszedł dzień występu. Kleryk i masztalerz pojechali ciuchcią do Kielc. Wzięli ze sobą konie, kłaczki, glebogryzarkę i diapir. Przyjechali na miejsce i zobaczyli wielki namiot cyrkowy. Masztalerz powiedział, że to jest ich scena i że muszą się przygotować do pokazu. Kleryk był podekscytowany i nerwowy. Nie wiedział, czy Kasia będzie na widowni i czy uda mu się ją zwrócić uwagę.
Pokaz się zaczął. Kleryk i masztalerz wyszli na arenę i zrobili ukłon. Potem zaczęli swoje popisy. Kleryk jeździł na koniu po linie, chodził po drabinie, skakał przez ognie i robił salta. Masztalerz prowadził glebogryzarkę po ziemi, tworząc dziwne kształty. Publiczność była zachwycona i klaskała głośno. Kleryk szukał wzrokiem Kasi, ale nie mógł jej znaleźć. Był rozczarowany, ale nie poddawał się. Postanowił zrobić coś, co na pewno zwróci jej uwagę. Wyciągnął z kieszeni diapozytyw z jej zdjęciem i włożył go do diapiru. Potem podłączył diapir do prądu i włączył światło. Na ścianie namiotu pojawił się wielki obraz Kasi, która trzymała w ręku filiżankę kawy. Kleryk krzyknął do mikrofonu: "Kocham Cię, Kasiu! Zostaw tego starucha i bądź ze mną!"
Wszyscy zaniemówili. Masztalerz zbladł i zaczął się trząść. Kasia, która siedziała w pierwszym rzędzie, zrobiła wielkie oczy i zaczerwieniła się. Publiczność zaczęła się śmiać i gwizdać. Kleryk poczuł, że zrobił coś głupiego, ale nie miał już odwrotu. Zeskoczył z konia i pobiegł do Kasi. Chwycił ją za rękę i powiedział: "Kasiu, jesteś moją miłością.
Twoja ocena: 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania