dajmy na to pod wąsowem

przez lasek

grądy

pod ostrowią

pies odbiegł

nie wołałem

wtulony w sosenkę

skrzypnęła na pytanie

drżąc we mnie szepnęła

szeregami rzędami

my twoje rówieśnice

imiona nazwiska

tysięcy antonów

schulzów brunonów władimirów

pies wrócił zdyszany

z obłędem w oczach

ziejąc wydyszał

spierdalajmy stąd

śmierć zadręczeni

posypały się opowieści

jabłka skibki chleba

pod karą zakazu życia

i grania szopena

rzucali bohaterowie przez druty

czymś wypełnić szkielety

pod ziemię

posadzili sosenkę

zasośnić zalesić zapomnieć

za czym pies wył w ziemię

jeszcze kurwa! jedno miejsce

co nie wiedziałem

co nie wiem - - -

pod moim domem piwnica

nigdy nie zaglądam

na wołanie stamtąd

pies jak wyje kość rzucam

twardym kawał bohatera i tchórza

rozlicz mnie i ich

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania