Dawidowicze
obudziły nas własne ręce
nawijam poranek na wskazujący palec
za oknem
lipcowa polana
i trzy mozaikowe żubry Leona
Podlasie pachnie kolorami
zastygłe we mgle
oddycha echem narwiańskiej ciszy
slam łąk tworzy kwieciste wersy
poeci wędrują między wierszami
przelotne ptaki na gałęzi poranka
rozhuśtały przestrzeń
niebo już otwarte
na maleńkim skrawku horyzontu
wieś muśnięta słońcem
i czas w zegarach zatrzymany
pozwala dojrzeć
to co w codziennym pośpiechu
utracone
Komentarze (2)
Piękne :-))))
Tekst ma głębię i nosi znamiona przesłania.:-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania