Dawno i pewnego razu
Upadł przymocowany widok,
słońce jak likier wsiąkło w rękaw,
zeszło powietrze ze szczerb w płocie.
Zmielił się cały kawał przygód,
by noc odbiła z miski wody.
Dohuśtać tylko takie myśli,
przy których w snach sowieją zboża.
Upadł przymocowany widok,
słońce jak likier wsiąkło w rękaw,
zeszło powietrze ze szczerb w płocie.
Zmielił się cały kawał przygód,
by noc odbiła z miski wody.
Dohuśtać tylko takie myśli,
przy których w snach sowieją zboża.
Komentarze (10)
fajne
Jo.
To uchwycony pędzlem kawałek życia, ważnego, bo moment zamknięty w bólu. Na końcu nadzieja, że da się myśli obronić przed upadkiem, mądrością, rozsądkiem przetrwać?
"Na końcu nadzieja, że da się myśli obronić przed upadkiem, mądrością, rozsądkiem przetrwać?"
Celniutko.
Dzięki, laura.
Piękny wiersz.
Dziękuję za zdanie.
Melancholijnie
Duch przyszedł.
Neurotyk duch? Nie widze żadnego :) Widze, że starej gwardii już dawno nie ma
xxECxx , nie ma i nie będzie. Jestem w tym względzie pesymistą, czyli dobrze poinformowanym optymistą ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania