dążenia rozwijające się
to jest próbny balon, na powyższy temat chcę coś sklecić
***
Wezbrałem się chęcią otwarcia na świat. Odchyliłem więc nieco poły czarnego płaszcza, zawsze zapiętego pod szyją, rozpiętego na dole. Nie byłem zbyt pewny siebie, więc tylko ukradkiem, pod drzewem, zamanifestowałem swoją otwartość. Zaskoczyłem jedynie dwie, opalające się na słonecznej plamie muchy.
Następnego dnia już byłem odważniejszy. Zaakceptowany przez muchy, postawiłem się przed dzięciołem na wysokiej sośnie. Postawiłem się wyniośle.
Koniec końców, po odkryciu kretowiska, odbyłem prawidłowy stosunek z Matką Ziemią.
To oczyściło mój umysł. Założyłem więc swój czarny płaszcz, zapiąłem wszystkie guziki i podśpiewując "hopsasa do lasa" udałem się na skraj tęczy.
Komentarze (23)
Chyba nie nadążam... Nie oceniam
hmmm czy mogę Ci w czyms pomóc? :)
Raczej nie, ale dzięki za troskę. Poprostu nie dokońca wiem, jak zinterpretować ten tekst...
Te problemy xd
Nie wiem czy rozumiem... Osoba w utworze to nowo narodzony człowiek, który wraz z wiekiem, co raz bardziej "ośmiela się" iść przez życie. Najpierw poznaje podstawy (muchy) potem bardziej zaawansowane społeczne interakcje(dzięcioły), na kretowisku kończąc. Kretowisko może być symbolem dna tj. sięgając dna wybija się w górę. I jest to jedyna możliwa droga rozwoju. W końcu po wielu trudach jest gotowy na stosunek z matką ziemią czyli pojednanie się z losem i dopiero wtedy jest spełniony jako osoba :3 Akceptacja daje mu szczęście stąd też symbolika tęczy. Jednak cały utwór jest trochę...dziwny? Może chaotyczny? Dla tego daje 4. :)
thats maj interpretejszyn :3
to jest dążenie do doskonałości boskiej, niestety wykonanie jest dość przaśne i bardzo ludzkie
spoko interpretacja Jared, nadajesz sięna Moda :)
To w sumie dużo się nie pomyliłem :)
Nie nadaje się Filip jestem zbyt kąśliwy :0 Poza tym musiałbym się zachowywać jakoś, a nie lubię się ograniczać ^^
ech ;) ogarnąłbyś się , tak sądzę ;p
no ciekawie 4:)
Eeee i co ja mam powiedzieć? Jak to ujęła ctrl C jest ciekawie ;) na pewno oryginalnie ;) 4
CTRL V :)
"ech ;) ogarnąłbyś się , tak sądzę ;p" - haha prędzej *pewna kobietka z forum o japońskim loginie* przebierze się w tęczowe palto ze słonikami, założy laurowy wieniec i zaśpiewa "Gdy słoneczko jest na niebie ja jadę do Rio" :P A Ty Filip mógłbyś więcej pisać takich story jak to, bo nieźle Ci to wychodzi :)
Jared, uduszę cię -.-"
Tez Cie kocham pączusiu :*
Udław się tym pączusiem, phi! -.-" I nie całuj mnie :/
Szczerze miałeś już lepsze opowiadanka :) Nie oceniam, bo nie wiem do końca o co chodzi XD
Moja interpretacja była zupełnie inna. Co mi tam, napiszę :)
Bohater wezbrany chęcią otwarcia na świat, odchylił dolną część płaszcza, by pochwalić się tym, co skrywał dotychczas. Muchy doznały szoku lub słonko mocno im przygrzało i siedziały osłupiałe, ale pierwsze lody były przełamane. Nazajutrz nasz bohater, już odważniejszy pokazał swoje wdzięki dzięciołowi. Ten wiele robaczków w swoim życiu zjadł, ale takiego giganta jeszcze nie widział, co bohatera wprawiło w dumę. Stał wyniośle. Po czym, skoro był taki ,,wyniosły'', zrobił z tego użytek korzystając z kretowiny. Ten czyn tak go uszczęśliwił, że zaczął podśpiewywać. Koniec.
Nie bierz sobie tej interpretacji do serduszka, bo to tylko moja wyobraźnia (może chora). Zostawiam 5, bo rozbawiłeś mnie tym tekstem :)
no w końcu! :) Karola 5, brawo
Wychodzi, że nie tylko ja mam chorą wyobraźnię hi, hi
a wydawało mi się to takie oczywiste, tyle że nie chciałem zbyt wprost :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania