Dekalog.Instrukcja obsługi do życia.

Część pierwsza

Kiedy myślę o Dekalogu, widzę w nim instrukcję obsługi życia. Chcę przyjrzeć się jej po swojemu, zastanowić nad każdym zdaniem i zapytać, co ono właściwie dla mnie znaczy. Przykazania dotyczą przecież naszego postępowania, naszych wyborów i tego, jak traktujemy drugiego człowieka. Warto więc spróbować je zrozumieć, zanim zaczniemy oceniać według nich siebie i innych.

Piszę jako zwykły człowiek. Nie jestem naukowcem. Mam własne doświadczenia, własne przekonania i pytania, na które próbuję odpowiadać tak, jak potrafię. Być może ktoś odnajdzie w tym również swoje myśli. Ktoś inny zobaczy sprawy inaczej. Chcę przede wszystkim pokazać, w jaki sposób ja dochodzę do tego, w co wierzę.

„Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”.

Te słowa odnoszą się do biblijnej historii Izraelitów. Z Egiptu wyprowadził ich Mojżesz, a do Ziemi Obiecanej, Kanaanu, wprowadził później Jozue. Biblia mówi o czterdziestu latach wędrówki przez pustynię. Do tej historii być może jeszcze wrócę. Na razie zatrzymuję się przy samym początku: „Jam jest Pan, Bóg twój”.

Żeby odnieść te słowa do siebie, muszę najpierw powiedzieć, kogo rozumiem pod słowem „Bóg”. Kim On dla mnie jest? Skąd się wziął? Dlaczego wierzę, że istnieje? Ludzie od dawna zadają sobie takie pytania, a ja także próbuję się z nimi zmierzyć.

Jak rozumiem Boga

Kiedy patrzę na świat, myślę o tym, że wszystko, co powstaje, ma jakieś pochodzenie. Człowiek rodzi się z rodziców, drzewo wyrasta z nasiona. Możemy pytać dalej: skąd wzięli się pierwsi ludzie, pierwsze rośliny, sama Ziemia? Potem dochodzimy do pytania o cały Wszechświat.

Słyszę o Wielkim Wybuchu i zastanawiam się, co właściwie doprowadziło do tego, że cokolwiek istnieje. Nawet kiedy poznaję kolejne wyjaśnienia, wciąż wraca do mnie to samo pytanie: skąd wzięła się możliwość powstania tego wszystkiego? Jak daleko musiałbym cofnąć się w swoim rozumowaniu, żeby przestać pytać o następny początek?

Dla mnie samo istnienie świata jest świadectwem istnienia Boga. Patrzę na to, co mnie otacza, i wierzę, że ma swoje ostateczne źródło. Właśnie to źródło nazywam Bogiem. Nie umiem pokazać Go palcem, ale dostrzegam Jego obecność we wszystkim, co istnieje.

Próbując wyobrazić sobie Boga, dochodzę do określenia, które może zabrzmieć dziwnie. Dla mnie Bóg jest „inteligentnym nic”.

Zanim je odrzucisz, spróbuj przez chwilę zastanowić się nad samym słowem „nic”. Co właściwie sobie wyobrażasz? Puste pomieszczenie? Ciemność? Przestrzeń, w której nie ma żadnych przedmiotów? Ja też próbuję tak o tym myśleć, ale za każdym razem zostaje coś: ściany, ciemność albo miejsce, w którym mogłoby się coś znajdować.

Kiedy usiłuję pomyśleć o całkowitym braku czegokolwiek, nie potrafię stworzyć takiego obrazu. Nawet pustkę muszę sobie jakoś przedstawić. Mój umysł ciągle podsuwa coś, co już znam, a ja próbuję wyjść poza wszystko, co potrafię nazwać i zobaczyć.

Dlatego właśnie zatrzymuję się przy tym „nic”. Gdy pytam, skąd wzięło się nic, mam wrażenie, że samo pytanie traci sens. Pochodzenia szukam przecież dla czegoś, co powstało. A niczego nie potrafię wyobrazić sobie jako kolejnej rzeczy, którą ktoś wcześniej musiał stworzyć.

I wtedy pojawia się druga część mojego określenia: inteligencja. Jaźń. Świadomość zdolna do tego, żeby powołać coś do istnienia.

Ktoś może powiedzieć, że skoro pojawia się inteligencja, to już nie jest nic. Rozumiem tę trudność. Właśnie tutaj dochodzę do granicy tego, co potrafię wyjaśnić. „Inteligentne nic” pozostaje moją próbą opisania Boga. Nie przypisuję Mu materialnej postaci, a jednocześnie wierzę, że istnieje i jest świadomy.

Skąd ta świadomość? Nie wiem. Dlaczego jest zdolna stwarzać? Tego również nie umiem wyjaśnić. Dla mnie pozostaje to tajemnicą Boga. Moja wiara dopuszcza, że istnieje coś, czego człowiek nie jest w stanie pojąć do końca.

Kiedy mówię o Bogu, coraz bliższe jest mi więc stwierdzenie, że On po prostu jest. Pytanie, kto Go stworzył, przenosi na Niego sposób myślenia o rzeczach, które znam. Tymczasem właśnie w Nim szukam źródła ich istnienia.

Nie czuję potrzeby rozliczania Boga z tego, że nie potrafię Go zrozumieć. Przyjmuję, że są pytania, na które nie znam odpowiedzi. Mogę żyć z tymi pytaniami i jednocześnie wierzyć.

Słowo i początek

Kiedy czytam: „Na początku było Słowo”, próbuję wyobrazić sobie akt stworzenia. W Ewangelii Jana jest to Słowo, które stało się ciałem. Ja zatrzymuję się również przy samym skojarzeniu słowa z działaniem, z możliwością zapoczątkowania czegoś.

Ludzkie słowo wypowiadamy głosem. Powstaje dźwięk, pojawiają się drgania. W mojej wyobraźni to skojarzenie prowadzi dalej: do wibracji jako obrazu stwórczego działania Boga.

Nie wyobrażam sobie przy tym Boga, który potrzebuje ust i powietrza, żeby coś powiedzieć. Wierzę, że jest wszechmocny, a więc może powołać do istnienia również warunki, w których coś zaczyna się dziać. Jego Słowo rozumiem tutaj jako działanie, które sprawia, że pojawia się rzeczywistość.

Współczesna fizyka opisuje cząstki elementarne jako wzbudzenia pól kwantowych, obrazowo przedstawiane jako fale lub drgania. To skojarzenie jest mi bliskie. Samo w sobie nie wyjaśnia jednak działania Boga ani nie dowodzi, że świat powstał z wypowiedzianego dźwięku.

Mój własny obraz wygląda tak: Bóg daje początek wibracji, a z Jego działania wyłania się świat, który stopniowo przybiera znane nam formy. Tak próbuję sobie przybliżyć coś, czego nie potrafię opisać naukowo. Wibracja jest w tym rozumowaniu moim sposobem wyobrażenia sobie powstawania i trwania rzeczywistości.

Mogę również wyobrazić sobie, że rozwój Wszechświata opisywany przez teorię Wielkiego Wybuchu był sposobem, w jaki dokonywało się stworzenie. Moje pytanie o Boga pozostaje wtedy aktualne. Wciąż pytam o źródło tego wszystkiego.

Wiem też, że ogromną część wiedzy o świecie otrzymuję od innych. Nie mogę osobiście sprawdzić każdego odkrycia ani powtórzyć wszystkich badań. Korzystam z przekazów, opisów i wyjaśnień. Staram się przy tym rozróżniać to, czego sam doświadczyłem, to, czego się dowiedziałem, i to, co przyjmuję w wierze.

Dla mnie najważniejsze pozostaje to, że wierzę w Boga i chcę być na Niego otwarty.

Dobro i miłość

„Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”.

Kiedy odnoszę te słowa do siebie, pojawia się następne pytanie: jak rozpoznać Boga pośród różnych wyobrażeń o Nim? Ludzie przedstawiają Go na wiele sposobów. Powołują się na Jego wolę, tłumaczą nią własne przekonania i postępowanie. Samo zapewnienie, że coś pochodzi od Boga, jeszcze nie daje mi pewności.

W swojej wierze biorę pod uwagę również możliwość, że to, co przedstawia się jako Bóg, może Nim nie być. Potrzebuję więc jakiejś miary. Czegoś, co pomoże mi rozpoznać, na co się otwieram i czemu ufam.

Dla mnie tą miarą są dobro i miłość. Wszystko, co jest dobrem i miłością, jest dla mnie Bogiem. Tak rozumiem Jego obecność i właśnie na nią chcę być otwarty.

W tym miejscu zaczyna się jednak następna trudność. Przecież samo słowo „dobro” nie rozstrzyga jeszcze, czy coś jest dobre. Ludzie potrafią bardzo różnie oceniać ten sam czyn. To, co jeden uzasadnia troską, drugi może przeżywać jako krzywdę. Podobnie jest z miłością: łatwo się na nią powołać, trudniej zrozumieć, czego naprawdę od nas wymaga.

Dlatego próbuję zacząć od siebie. Kiedy ktoś przekonuje mnie, że określone postępowanie jest słuszne, zastanawiam się, jak odebrałbym je, gdyby dotyczyło mojej osoby. Co bym czuł? Jakie miałoby to dla mnie konsekwencje? Czy dostrzegłbym w tym dobro, czy poczułbym się skrzywdzony?

Na razie właśnie od takiego pytania chcę zacząć. Skoro mam być otwarty na Boga, chcę rozpoznawać dobro i miłość również w zwykłym ludzkim postępowaniu. Zanim więc ocenię czyjś czyn albo usprawiedliwię własny, spróbuję zapytać:

Czy chciałbym, żeby ktoś w ten sposób potraktował mnie? cdn.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Barmaria 2 godz. temu

    🤔🤔🤔

  • Marabut 2 godz. temu

    Cdn.

  • najmniejsza

    To co odpisujesz jest ściśle zawarte w Słowie Bożym,,Odnowienie Przymierza " Księga Wyjścia ,Rozdział 34.
    Bóg zawierając Przymierze z ludem wybranym
    i z Mojżeszem ,zawiera je z nami wszystkim
    ( tzn z tymi którzy w Niego wierzą i są Ochrzczeni)
    Dekalog jest dla mnie Prawem Bożym którego należy się trzymać. Po to Bóg je dał aby człowiek wiedział jak ma żyć, jak postępować by żyć dobrze.
    Czasem Bóg mówi sprawdzam. On chce naszego dobra ,chce nas chronić ale chce również byśmy byli wierni Jemu i Bożemu Prawu.On naprawdę Jest Bogiem Zazdrosnym... Spróbuję opisać to że tak istotnie jest i w jaki sposób pokazał mi to w moim życiu ,jeśli pozwolisz.:-)

  • najmniejsza

    W (19 lipca) 2017 roku poszłam szlakiem górskim na Biały Krzyż do Szczyrku .Droga nie była planowana, wynikła spontanicznie.Poszlam z dziećmi i z mężem...uparłam się choć mąż początkowo wyśmiał mnie .,,Tam chcesz dojść? Tam?* ,,Patrz ! Tam jest Szczyrk ..tam daleko ...daleko w dali, co widać te góry .. Tam chcesz iść "? Zapytał mnie wskazując palcem.. Istotnie obraz w dali który mi pokazywał był bardzo bardzo daleko ale ja czułam że właśnie tam chce iść choć początkowo plan był taki że idziemy na borówki . .Jakieś przekonanie mówiło mi ,,Idź "!
    Wzięłam telefon do ręki i wpisałam ,,wyznacz trasę "-,,Dolina Leśnicy chata na Grabowej - Szczyrk Biały Krzyż"
    Mapa Google wyznaczyła mi trasę ,20 minut przez góry, dokładnie wyrysowana .Pokazałam mężowi ,stwierdził że jak jestem taka uparta to idziemy i poszliśmy .Na szczycie zobaczyłam Krzyż a pod nim dwie Tablice mojzeszowe " .Dowiedziałam się że krzyż ten przez Papieża Jana Pawła II został poświęcony w 1995 r. na Kaplicówce.
    Idąc na szczy ,spotkałam Żywego Boga ( długa historia)...
    Lata później, po licencjacie ( dwie specjalności jednocześnie) poszłam na Teologię duchowości
    w Katowicach.
    Po ostatnim świeżo napisanym egzaminie z Historii Kościoła ( jeszcze leżał na biurku nie oceniony)
    Ksiądz zaczął mówić ',, A po co jakieś Zawierzenia Maryi? A po co jakieś pompejańki?A co to jakieś ,,Jezu ufam Tobie " albo ,,Jezu Ty się tym zajmij "?
    A tak w ogóle to Msza Święta w Kościele nie jest najważniejsza i są inne rzeczy poza Kościołem "
    Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę .Czułam że powinnam się odezwać...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania