Delikwiatesy
cały bukiet wleksykowany pomiędzy akapity
grubaśnej księgi. na pierwszy rzut oka
— niewidoczny. po przyjrzeniu się —
jest. ale nie do odczytania
(coś tam schwycą przechodnie, niekiedy uda im się
złapać płytkie nacięcie, ćwierćnutę, skorupy filiżanki,
nadłamane piórko albo samogłoskę).
jednak moja kochana wie, jak patrzeć. potrafi,
czujna, niczym przestraszone zwierzątko, dostrzec,
co dokładnie jest ukryte w suchym spisie,
hasłach tak zwięzłych,
jakby wywarczał je pies samego Lakona, władcy Lakonii
na której stronie — płatki,
gdzie wije się pstrokata łodyga, a znowuż gdzie
rośnie kamień, od którego aż spuchną oczy.
boi się niektórych zdań, toksycznych znaczonek.
uważa na nie. w końcu — tyloma słowami można
określić jad, tak długo rozwadniać go śliną
(syndrom gotowanej żaby, co nie?)
że aż, pod koniec pierwszego tomu
wyda się całkiem dobry w smaku, słodkawy,
kolce — miękkie i prawie nie czuć,
jak wbijają się w gałkę oczną.
naczytana, bierze się za porządki.
pali w kominku miłosne maile,
nie bez żalu wrzuca całe garści serduszek,
GIFy z misiami, różowiaste emotki.
to niesie oczyszczenie. w ten sposób
tworzy się kolejny tom. pierwszy pełen
zupełnie czystych kartek.
Komentarze (10)
niestrawne ;)
Ciężko mi się czytało. Może dam jeszcze drugą? Pozdrawiam na razie bez oceny
Dziękuję. Niestrawne? Ale mam nadzieję, że się nie porzygaliśta, wiersz Wam w gardłach nie stanął i nie wrócił, pociągając za sobą treść żołądkową :D :D :D
odchodząc od wiersza, w ten upalny dzień /temp, w cieniu 33,. w majtkach tylko 36-37/ a ludzie się marketyzują
to prawda. ja nawet dwa razy :)))))))
no bo klima
Wszechświat to głównie pustka. Można próbować ją zapełniać na różne sposoby, na przykład przeintelektualizowaniem... tylko po co?
Więc przeintelektualizowałem, tak?
No a mnie się podoba, i to bardzo. Od początku do końca. Bardzo czuły text. Moim zdaniem cudo.
Pozdrawiam ?
dziękuję i pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania