Demon w świecie aniołów czyli o nietolerancji
Aniołki były piękne. Ich skrzydełka błyszczały w świetle, a aureolki jasno świeciły. Aniołki różniły się tylko nieistotnymi szczegółami. Piękne były nie tylko z wyglądu. Ich wnętrze również było niezwykłe. Pomagały i doradzały sobie nawzajem w czym tylko mogły. Uważały się za idealne. Takie też się wydawały.
Jednak któregoś dnia zauważyły demona siedzącego smutno pod ścianą. Jego rogi, czarne, podobne do smoczych skrzydełka i podkurczony ogon były prześliczne. Był on równie piękny co one jednak nie umiały tego dostrzec. Były nauczone innych wzorców piękna. Zaczęły szeptać, a po chwili któryś z nich krzyknął:
-Snujesz plany zniszczenia świata demonie?
Demon natychmiast wstał i zaczął biec gdzie pieprz rośnie. Byle jak najdalej od aniołków. Bał się ich. Niedawno go jakieś pobiły i od tego czasu od razu uciekał jak tylko zaczynały zwracać na niego uwagę. Gdy już był od nich daleko usiadł i zaczął płakać. Nie rozumiał czemu aniołki go tak traktowały. Przecież to nie jego wina że urodził się demonem. Ile by dał żeby stać się aniołem. Żeby nie musieć znosić przemocy każdego dnia. Ile by dał. Najchętniej to by sobie spiłował rogi, wyrwał ogonek i spalił skrzydełka. Coraz bardziej wierzył, że należą mu się najgorsze tortury świata. Niestety nie miał do tego narzędzi. Minęła go kolejna grupa aniołków. Znowu wyzwiska, znowu nienawiść, znowu śmiech. Tylko dlatego że był inny, że nie rozumiały tego, że on nie wybrał bycia demonem i oczywiście dlatego że były tak wychowane oraz były niedoinformowane. A najgorsze było to, że nadal uważały się za idealne…
×××
Minęło kilka lat. Demon zaczął nienawidzić aniołki, mimo że nadal nienawidził siebie. Nie miał już jednak myśli o pozbawienia siebie życia. Nauczył się radzić z przemocą skierowaną w jego stronę. A raczej nauczył się bronić, atakować i grozić. Każdy anioł był dla niego wrogiem. Coraz częściej napadał na samotnie spacerujące aniołki i je ranił. Nie miał wyrzutów sumienia. One przecież wielokrotnie próbowały go zabić. To był jedyny sposób na życie jaki znał. Nie umiał inaczej. Nikt go nie nauczył miłości do innych więc nie umiał kochać. Wychowała go nienawiść, więc stał się pełny nienawiści.
Dla aniołów był tylko dowodem że demony nie są im równe. Mimo że to one nieświadomie go takim uczyniły.
Komentarze (7)
Do poprawy jest trochę błędów, także interpunkcja. Niżej kilka najbardziej rzucających się w oczy:
"Demon zaczął nienawidzić aniołki" - słowo "nienawidzić" wymaga dopełniacza, nie biernika - zatem "nienawidzieć aniołków".
"Jego rogi, czarne, podobne do smoczych skrzydełka" - brak przecinka przed "skrzydełka" jest dotkliwy w skutkach, bo zmienia sens...
"Demon natychmiast wstał i zaczął biec gdzie pieprz rośnie." - uciekać gdzie pieprz rośnie (to związek frazeologiczy).
"-Snujesz plany zniszczenia świata demonie?" - stawiamy spacje po znakach przestankowych (tu zaś powinien być myślnik albo półpauza, a nie dywiz - ale to już mniej ważne), przecinek, przed "demonie".
Było tego trochę więcej, ale tyle zapamiętałam.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania