Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Demony chłopaka, którym był - Rozdział 1
Adrian spojrzał na swoją twarz w lusterku samochodowym. Była opuchnięta i czerwona, jego oczy były pełne małych, czerwonych żyłek. Było cholernie zimno. Dopiero teraz to poczuł. Chciał się szybko rozgrzać, chciał znów być na haju. Nie czuł, jak zimno było w nocy, mógł zamarznąć na śmierć, był zbyt naćpany, żeby to zauważyć. Trzeźwienie było najgorszym uczuciem, wszystkie złe myśli zaczęły do niego wracać. Potrzebował się napić.
Na rogu ulicy był mały sklep spożywczy. Sprzedawali tanie słodkie wino. Nienawidził słodkiego wina, ale jeszcze bardziej nienawidził być trzeźwym. Poszedł w kierunku sklepu. Sprzedawczyni w sklepie go dobrze znała. Ta starsza, delikatnie zaokrąglona blondynka współczuła Adrianowi.
- „Nie sprzedam ci alkoholu, nawet nie proś. Wyglądasz, jakbyś potrzebował herbaty. Zrobię ci herbatę, mam też zupę na zapleczu, zjesz?" - starała się nie okazywać, że jej to obchodzi. Straciła syna w wypadku motocyklowym wiele lat temu, ale ból pozostał w jej sercu na zawsze. Nienawidziła patrzeć, jak ten młody człowiek niszczy sobie życie. Martwiła się o niego.- „Jasne!" - pociągnął nosem.
I tak nie miał pieniędzy, pomyślał, że skoro ona podgrzewa zupę, to może wziąć jedną z tych 100-mililitrowych wódek z lady. Wierzył w Boga, ale ponieważ Bóg się od niego odwrócił, nie czuł się winny. Ukradł dwie butelki i szybko przełknął płyn. Poczuł przyjemne pieczenie w krtani. Już robiło mu się trochę cieplej, poczuł jak jego ciało zaczęło się wyciszać.
Do sklepu weszła matka z dzieckiem. Adrian siedział na wejściu. Matka chwyciła dziecko i mocno przycisnęła je do swojej piersi. Najwyraźniej bała się Adriana. Nie była to dla niego nowość, ludzie często okazywali przed nim strach lub obrzydzenie. Za każdym razem jednak odczuwał małe ukłucie w sercu, echo jego samotności. Dziecko zapytało: „Mamo, dlaczego ten facet tak śmierdzi?". W ciągu kilku sekund jej twarz poczerwieniała. „To niegrzeczne tak mówić, nie powinieneś tak mówić" – skarciła chłopca.
– „Adrian, mogłabym przysiąc, że na ladzie było więcej butelek wódki! Co zrobiłeś, ukradłeś je?! Pokaż mi Twoje kieszenie!" – krzyknęła nerwowo Sklepowa, niosąc kubek gorącej herbaty.
- „Nie, oczywiście, że nie. Nie kradnę!" – skłamał. „W każdym razie muszę się spieszyć, mam dziś rozmowę o pracę. Życz mi powodzenia!" – dodał.
Sklepowa wycelowała rękoma w stronę jego kieszeni, więc chwycił je mocno i odepchnął od siebie. Nie zamierzała się poddać.
– „Na twoim miejscu bym tego nie robił, nie chciałabyś, żeby połamały ci się kości" – przestraszył ją. Wiedział, że nie zrobi jej krzywdy, ale chciał, żeby się od niego odwaliła.
Wyszedł ze sklepu i szybko zaplanował wypad do portu. Potrzebował pieniędzy, bo wódka i dragi już mu się skończyły. Wracając do samochodu, zajrzał do kosza na śmieci. Czasami po weekendzie znajdował tam resztki alkoholu lub burgerów z maka. Tym razem niczego nie znalazł.
Musiał porozmawiać z Michałem, Michał zawsze wiedział, kiedy przypłynie nowy kontener. Mógł bez problemu sprzedać narkotyki młodzieży z okolic tej dużej szkoły. Był poniedziałek, młodzież potrzebowała nowych zapasów po weekendzie pełnym imprez. Mógłby łatwo i szybko zarobić.
Adrian dotarł do portu i zapukał do drzwi kontenera w którym mieszkał i pracował Michał.
- „Niech wchodzi" – usłyszał. Michał siedział spokojnie na krześle za biurkiem, a jego spodnie leżały na podłodze. Między jego nogami siedziała drobna kobieta i sała jego fiuta.
– „Mogę poczekać na zewnątrz". – Adrian nie był przekonany, czy to dobry moment, żeby zapytać o przesyłkę.
– „Nie, nie bądź taki nieśmiały, ta suka tylko próbuje zarobić swoją działkę". – Michał odchrząknął nonszalancko. – Twojego też może possać, o ile jesteś naładowany. – dodał.
Komentarze (1)
Przydałyby się bardziej rozbudowane opisy. Źle zapisujesz dialogi. Polecam wątek na forum z poradami dla początkujących. Historia zaczyna się ciekawie, będę śledzić :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania