denatka
zbyt piękna była tamta miłość
by mogła zgasnąć naturalnie
spojrzenia wrogie poparzyły
zawistne ręce ją okradły
wciąż mało było oczom dłoniom
zazdrosnym
w pewien dzień zimowy
kiedy świat zastygł skuty lodem
utopiły ją
w łyżce wody
Następne części: Denatka (z cyklu: Trudne kobiety)
Komentarze (12)
Być może gdybym był poetyckim purystą, miał narzędzia i wiedzę, uznałbym, że utopienie w łyżce wody jest jakimś tam frazesem. No ale nie jestem na szczęście.
Bardzo piękny początek. Przywodzi na myśl przeinaczenie, wiodące do słów: Jaka piękna była wtedy katastrofa. - przynajmniej dla mnie.
Później spienione fale femme-fatale, choć nawet niekoniecznie femme. Może human-fatale? Nie mniej, w krótkich słowach ukazane są uczuciowe igrzyska, faerie, eksplozje uczuć, piętnowane przez zawistny marazm (który widzę wyglądający z lufcików blokowych okien). Zazdrość - życie, by żyć - w końcu wygasza - uśmierca całe wydarzenie. Ewentualnie wypala się ono samo pod ciężarem własnego ognia (autopsja).
Bardzo na szybko.
Ciekawy tytuł. W oparciu o niego można pokombinować ineczej, ale...
W każdym razie lubię Twoje pisanie z jednego (dodatkowego, bo przecież nie tylko z tego) względu. Interpretacyjne próby sprawiają mi tu przyjemność. Nawet kiedy się mylę - czyli prawie zawsze - to i tak lubię tu przychodzić.
Ciao.
Nie ma pomyłek w interpretacjach. :-> Czytany tekst należy do czytającego i może on zrobić z tekstem, co zechce. :->
A mnie jest bardzo miło, że czytasz, zastanawiasz się i dzielisz swoimi przemyśleniami. Dzisiaj Walentynki, więc pozwoliłam sobie napisać o miłości w nielandrynkowym smaku.
Dziękuję :->
TseCylia, taa, słyszałem o tym że nie ma pomyłek, napisany tekst jest częścią wszechświata i w ogóle.
Taaa. Miłość-denatką, piękne walentynki
Canulas, dobra, na pocieszenie słodka jak ulepek, przeróbka:
"szczęściara"
zbyt piękna była tamta miłość
by kiedykolwiek mogła zwiędnąć
spojrzenia czarowały tęczę
świat wokół pachniał świeżą miętą
wciąż mało było oczom dłoniom
tak głodnym
w pewien dzień zimowy
kiedy świat zastygł aż do kości
nie kwitło nic
prócz tej miłości
Teraz lepiej? ;->>
TseCylia, nie że "teraz lepiej" bo wtedy nie było gorzej
Canulas , to tylko żart po przeczytaniu w komentarzu: "Miłość-denatką, piękne walentynki".
Więc zaserwowałam wersję alternatywną - na słodko, jak walentynkowe pralinki. :->
Wolę jednak pisać słodko-kwaśne liryczności. :->
Krótkie, fajne i niestety często - prawdziwe.
Pani Widelec i Pan Nóż zakochali się po samą szufladę. A Pani Łyżka zazdrosna była poza miskę nawet. Nabrała wody i się pod nich podsunęła. Pomyślała: A nóż się utopi Nóż razem z tymi swoimi ''Widłami''. Pozdrawiam - *****
;->> Podoba mi się Twój komentarz. ;-> Z wrażenia mój kubek kawowy się wyszczerbił, a cukiernica wyszczerzyła. ;->>
Porównałabym do plotek zazdrosnych ludzi.
Ale to jest super!
w pewien dzień zimowy
kiedy świat zastygł aż do kości
nie kwitło nic
prócz tej miłości
No, taki dzień. Jutro będzie "normalnie".
Kasia, spodobała się Tobie wersja komentarzowa? :-> Niech Ci będzie. :->
Dziękuję.
Witaj,
Zatem dosadnie dość temat ujęłaś i stanowczym finiszem zaklajstrowałaś.
Świat jest okrutnie piękny - chciałoby się rzec, po przeczytaniu tego tekstu.
Cóż, życie bywa i takie.
Pozdrawiam :)
No cóż... miłość ma wiele twarzy, czasami smutną.
Dziękuję, Agnieszko. :->
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania