Dennis
Wkrótce kolejny księżyc, wchłonie słońce,
marnym światłem na twój spizgany pysk,
Przyszedł ten pierwszy, wdzięczny raz,
doznań łaknę gdy,
twa zmarszczona dłoń,
tuli mnie do snu,
z jadem z bólu z łez,
nie prędko jest,
Coś zaczyna, coś ujawnia bliż,
Moja egzystencja skończyć musi się,
W twoją strone, pójde też i ja,
Jednak w mózgu mym, lęk budzisz ty,
Czy to będzie znów pomówienie,
czy we śnie koszmarem byłeś ty,
Czy wróci mi w końcu pamięć,
i sumienia brak,
Czy mam w sobie to tu i uwdzie,
czy spotkamy wkrutce kogoś też tu,
Na lusterku skrywam słodki twój grymas,
by już zapomnieć cię, jejijej
Podłych spotkań ,
nie chcesz też i ty,
Boli rozpacz, boli ból, nie musi tak być,
jeszcze tylko spojrzę na niebo,
widzę chmurę która owija cię,
w chmarach dymu leżysz martwy już,
a po chwili wstajesz i idziesz tu,
skąd żeś wzią się nie wie chyba nikt,
Pozwól przekląć mi swój mizerny los,
krwawi księżyc, krwawi płot,
wdzięczność każe smutkowi stop,
posyp pasa mi bo strzela chuj,
ratuj mnie przed snem, bo późno jest,
nie chce wogle nigdy spać,
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania