departament zagubionych wtorków

okazało się

że wtorki

nie znikają

same

kiedy człowiek mówi

– gdzie się podział ten tydzień?

one naprawdę

gdzieś się podziewają

jest podobno

departament zagubionych wtorków

między snem

a skarpetką

której nie można znaleźć

od marca

siedzą tam urzędnicy

z zegarkami

bez godzin

i katalogują

wtorki

ten z 2008

kiedy zgubiłem pięć złotych

ten z 2017

kiedy padało

a nie powinno

i ten

którego w ogóle nie pamiętam

a podobno był

bardzo udany

na półkach

leżą całe stosy

nieprzeżytych wtorków

zakurzone

trochę smutne

jak książki

których nikt nie otworzył

jeden wtorek

uciekł kiedyś

przez okno

i przez dwa tygodnie

udawał czwartek

nikt nie zauważył

dopóki nie zaczął

pachnieć

naleśnikami z dzieciństwa

i wakacjami

w środku listopada

czasem

gdy budzę się rano

i mam wrażenie

że coś mi umknęło

że jakiś dzień

przeszedł obok

na palcach

myślę

o tym departamencie

i o urzędniku

który siedzi

przy biurku

zrobionym z kalendarzy

i wzdycha

– kolejny wtorek

bez właściciela

po czym wkłada go

do szuflady

oznaczonej:

„może kiedyś sobie przypomni”

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania