Na karku ciężar niezliczonych łez.
W głębi duszy czarną chmurę niosę,
Depresją mroczną zniewolony bez końca.
Bolesne wspomnienia serca są moim gościem,
Wciąż tkwię w mroku, jestem zgnębiony.
Na karku ciężar niezliczonych łez,
Przerażający szloch niesłyszany przez nikogo.
W każdej chwili dusza umiera na nowo,
W ciemnościach porzucona, jakby czas się zatrzymał.
Utkwiłem w labiryncie swojej własnej śmierci,
W bagnistych trzęsinach utkwiony na zawsze.
Nadzieja płonie sennym ogniem,
Ale czuję, jak we mnie gasnie.
I przemierzam bezkresny ocean smutku,
Na cienkiej linii między życiem a śmiercią.
Wewnętrzny lament rytmicznie bije,
Wciąż trwam, chociaż czuję się pogrążony.
Ciemność otacza me marzenia,
Mocniej duszę przytula w swoje ramiona.
Zabija wszystko, co we mnie żyje,
Doprowadza mnie do rozpaczy i melancholii.
Choć poranek świeci złotym blaskiem,
Wciąż trwam w martwym świecie,
Gdzie żaden promyk słońca nie przenika,
Depresją goryczą jestem zniewolony na wieki.
Kruche nadzieje zepchnięte w zapomnienie,
Wabią mnie w objęcia czarnego otchłania.
Smutek jest moim jedynym panem,
A ja bezbronny, pozostaję w niewoli u niego.
Tęsknota w sercu krwawi i płacze,
Głodny oddech doprowadza mnie do szaleństwa.
Wiertło bólu wciąż w moje wnętrze wierci,
Depresja znamionuje moje istnienie niestworzeńcze.
Tragicznym tańcem wirują moje myśli,
Po czarnobiałych korytarzach rozpaczy.
Ku przepaści ciągnie, jak magnes do metalu,
I tak tonę, jak okręt bez kapitana.
Światło zgasło, pozostały tylko cienie,
Depresja smutek w moje życie wniosła.
Przygniata mnie ciężar tysiąca lat,
Wiersz tonie w czarnym oceanie łez.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania