der schwarzer reiter

nie przeboleję straty

nie wybaczę

że mogąc

nie mogłem

bawiąc w zabawy przyjemne

nie pożytecznie

ze wszystkimi wtedy tutaj

wymęczony biedą dążeniem

upierdliwym marzeniem

które spełniało się

w rozdziawionych szczękach

dymaniu na polowych łóżkach

w budkach z wietnamskim ryżem

dużą czcionką bez cenzury

przymrużeniem oka

nad wizami do potężnych przyjaciół

piosenkach co śpiewał ten i tamten

ujęty jak my zdarzeniami jesieni

przekonany w przekonaniu

że niczego więcej nie trzeba

bo stało się wymodlone

od wszystkiego boga kontynentu

ulga i radość były paraliżujące

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania