der schwarzer reiter
nie przeboleję straty
nie wybaczę
że mogąc
nie mogłem
bawiąc w zabawy przyjemne
nie pożytecznie
ze wszystkimi wtedy tutaj
wymęczony biedą dążeniem
upierdliwym marzeniem
które spełniało się
w rozdziawionych szczękach
dymaniu na polowych łóżkach
w budkach z wietnamskim ryżem
dużą czcionką bez cenzury
przymrużeniem oka
nad wizami do potężnych przyjaciół
piosenkach co śpiewał ten i tamten
ujęty jak my zdarzeniami jesieni
przekonany w przekonaniu
że niczego więcej nie trzeba
bo stało się wymodlone
od wszystkiego boga kontynentu
ulga i radość były paraliżujące
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania