Deszcz i cienie

Znowu jestem tam...

 

Nocą na szczycie czarnego snu

wabiąc deszcz i półcienie

witam kolejny zmierzch.

Wewnątrzwstąpienie

w mrok duszy,

tam szukam prawdy

co oczyści mnie.

 

Obietnica zbawienia nocą

zrzuca ze mnie lęk,

przypływa wiatr

co zbiera chmury

w szaleńczy deszcz.

Czuję jak słone krople

tańczą wokół mnie.

 

Płynące przeze mnie

deszcz i cienie

tną szramy na ciele

od wewnątrz.

Prawda i fałsz raniąc

przeplatają się.

 

Żadnych słodkich snów.

O świcie gdy ucichnie wiatr

zrzucając z siebie cienie

odnajdę w lustrze odbicie.

 

Wieczorem wrócę tam...

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • PatrycjuszKR rok temu
    Bardzo ciekawy wiersz😁😊
  • Meren-re rok temu
    Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że wiersz się podobał. Pozdrawiam 🙂
  • Staś rok temu
    Nasze wewnętrzne myśli, mogą zadawać ból i pozostawiać głębokie rany. Jedyną różnicą, jest to, że nie pozostają po tym żadne widoczne ślady. Tym ważniejsze jest, by wyjść z tego błędnego koła i przestać krzywdzić samego siebie. Wróć więc tam, jako swój najlepszy przyjaciel.

    Bardzo podoba mi się lekkość, z jaką podejmujesz trudny temat. Szczerość wymaga dziś wiele odwagi. Pozdrawiam
  • Meren-re rok temu
    Szczerość wynika z mojego podejścia do pisania wierszy...... w moich zawsze mieszka prawda. Dziękuję za komentarz:)
  • Staś rok temu
    Meren-re Po to używamy pseudonimów, by to nie wyszło na jaw.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania