Deszcz i cienie
Znowu jestem tam...
Nocą na szczycie czarnego snu
wabiąc deszcz i półcienie
witam kolejny zmierzch.
Wewnątrzwstąpienie
w mrok duszy,
tam szukam prawdy
co oczyści mnie.
Obietnica zbawienia nocą
zrzuca ze mnie lęk,
przypływa wiatr
co zbiera chmury
w szaleńczy deszcz.
Czuję jak słone krople
tańczą wokół mnie.
Płynące przeze mnie
deszcz i cienie
tną szramy na ciele
od wewnątrz.
Prawda i fałsz raniąc
przeplatają się.
Żadnych słodkich snów.
O świcie gdy ucichnie wiatr
zrzucając z siebie cienie
odnajdę w lustrze odbicie.
Wieczorem wrócę tam...
Komentarze (5)
Bardzo podoba mi się lekkość, z jaką podejmujesz trudny temat. Szczerość wymaga dziś wiele odwagi. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania