Deszczownia.
I tam jest zawsze takie miejsce,
taki punkt zwrotny wszechczegoś,
że nie pada.
Wszędzie indziej chowamy się pod dachami,
drzewa rozkładają nad nami ramiona
jakby chciały nas nimi zmiażdżyć, czy zatkać
dziury w ziemi - tam już nie trzeba.
Nie, że zaraz światło odbija te krople
i one wysychają zanim zdążą do nas przemówić.
Tam jest po prostu taki kształt, jak zając
i kiedy wszędzie jest potop stulecia
czy powódź dekady - tam już nie trzeba.
Bo sucho.
Jagoda Mornacka
Kwiecień, 2020.
Komentarze (17)
Tak, pamiętam i wciąż się zachwycam.
A skąd mogę znać, jeśli można?
Szalej. Herbatka u Heleny
kikimora a pod jakim przezwiskiem?
Już wiem. Hej Ada! :)
Szalej. Tak - pozdrówka:)
Nostalgiczne i inspirujące. 5, pozdrawiam :-)
Dzięki.
Podoba mi się. Nie wiem też, co myśleć, po przeczytaniu. bo to miejsce, gdzie:
... jest po prostu taki kształt, jak zając
i kiedy wszędzie jest potop stulecia
czy powódź dekady - tam już nie trzeba.
Bo sucho.
... bo to miejsce, może być albo miejscem bezpiecznym, suchym i ciepłym, albo miejscem, gdzie po powodzi, po zalaniu, wszystko zostało spłukane, i jest tam sucho i... pusto. Piękny wiersz, który zatrzymuje.
Ten zając, to taki tchórzliwy jest.
Więc sam się nad tym zastanawiam.
Dzięki.
Szalej., ten zając w wierszu wyskakuje jak zając (filip - ludowa nazwa zająca) z konopi, i jest tu, w tekście, niezłym elementem. Ożywia go.
Poza tym, jak zając nagle zatrzymuje się w biegu, staje słupka, to wtedy zastanawia się.
Wszystko pasuje.
Ten zając podoba mi się.
Dzięki.
Bo na co dzień gra się w dorosłą wersję gry "w pomidora". Coś się musi coś trzeba coś wypada, coś się mówi tak a nie inaczej. W określonej kolejności i koniecznie z zachowaniem stanu rzeczy. Dobrze gdy jest gdzieś w głowie albo nad ranem albo przy końcu snu, albo w piwnicy! (piwnica byłaby naj) takie czasomiejsce gdzie nie trzeba. Gdzie można wypełznąć na chwilę z powłoki tu i teraz (do jakiejś powiedzmy transcendentalnej). Gdzie tak po prostu bez udawania i uważania wygarniać ze środka. Cokolwiek - choćby tylko popiół.
Tak to widzę.
Czytam i aż sama myślę, że głupio to jakoś widzę. Ale trudno.:))
A! Wydaje mi się, czy wraz z upływem lat, Jagoda zaczyna dominować? (nad nieJagodą).
W pisaniu, owszem. Wycisza mnie i uspokaja zawsze. Nie pozwala na zbytnie odbieganie na boki i trzyma spójny tor. Stworzenie jej, to było najlepsze co mogłem zrobić.
A co do samego tekstu - możesz widzieć jak chcesz i co chcesz - ja jestem tylko naczyniem w twoich oczach :) dzięki.
Szalej. Wiem że mogę. Ale fajnie czasem chwycić trop. Czasem się nie da, bo różnice percepcyjne za duże. Ale niekiedy coś się niechcący ukaże i wtedy lubię.
Tjeri tak czy inaczej, wyobraziłem sobie takiego bad guya z kreskówek. Kojota dajmy na to. I jak wisi nad nim taka chmurka - tylko nad nim - i leje mu na łeb.
I wyobraziłem sobie odwrotność tego.
Ale pomyśl.
Idziesz sobie drogą, pod parasolka, wokół urwanie chmury.
I widzisz przemieszczający się punkt, bez choćby kropli.
Może to być i w głowie. Bo piwnice może jednak zalać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania