Dieta zbilansowana
Na kuchni każdy ruch ma ostrość noża. Bluzgi podnoszą się jak płomienie pod patelnią
(- W dupie mam Twoje nerwy
- W dupie to zaraz będziesz miał mojego Crocsa jak Ci kopa zapierdolę),
a adrenalina staje się przyprawą obowiązkową. Tam gniew ma swoją funkcję – przyśpiesza ciało, wyostrza uwagę, usprawnia komunikację, nadaje potrawie energię. W tym świecie nerwy nie są już wyborem, lecz narzędziem: bez nich sos przypaliłby się, mięso wyszłoby byle jakie, a rytm pracy rozpadłby się jak źle skrojone ciasto.
A potem, niemal bez przejścia, ten sam człowiek siada w domu. Nóż odkłada, a dłonie, które jeszcze niedawno rwały mięso i rzucały garnkami, nagle stają się spokojne, delikatne, gotowe podać
(Tak Skarbie)
kromkę chleba dziecku. W kuchennym gwarze nauczył się cięcia, a w domowym cieple uczy się zszywania – słów, spojrzeń, chwil.
Balans nie jest łatwy. To przechodzenie z ognia w domowe ciepło, z wrzenia w łagodność. Ale właśnie w tym ruchu, w tej przemianie, destyluje się sens: z gniewu zostaje energia, z krzyku zostaje spokój. I dopiero, gdy oba te światy spotykają się w jednym człowieku, życie ma pełnię smaku – ostre i łagodne, gorzkie i słodkie.
JVI
Komentarze (36)
same mordy znajome, podobieństwa, przytul się do mnie ;)
Tekst żywy i pełen emocji.
Oliwa na wierzch wypływa
i zatrzymuje opary etylu do mózgu.
Metoda sprawdzona.
Oczywiście przeze mnie.
NO!
Gẹsi skubią trawẹ.
Bo ja własnie jestem tego rodzaju sytuacji.
Jestem na działce z kumplem. Nie powiem z kim,
bo ploty będą, Domyślna, będzie wiedziała z kim.
Pijemy sobie, jak zwykle. polewamy w szklaneczki.
Ale jemy też nie cokolwiek.
< schabik, flaki, sledzik jest też ajagże.
No i BOCZEK.
Mój ulubieny.
Jutro sąsiad ma przynieść kiełbasę, wyrabianą tutaj.
Ludzie! To nie przemysłówka.
Nastawiam gąsiory ze śliwek.
Tak trzeba się odżywiać.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania