Po godzinach

Uwielbiam noc, chciałbym móc nie usnąć i robić rzeczy których nigdy nie robiłem.

Kiedy przychodzi pora spoczynku, wchodzę pod prysznic i pozwalam strumieniowi wody spływać po mym ciele, tak by tworzyły się południki. By każdy mój skrawek ciała, który przez cały dzień brał udział w mym egzystencjonalnym bycie, miał chwilę przyjemności, by doświadczył nagrody, że mnie nie zawiódł. Niech więc wchłania porami całe zastępy kropelek, niech zachłyśnie się mydlinami, a ja przybędę z odsieczą i rozmarzę je odsłaniając każde wgłębienie, ścięgno, znamię. Opuszkami palców dosięgnę wszelakich miejsc, mało dostępnych, by i one wiedziały, że o nich pamiętam, że też składają się na me jestestwo.

Moje ciało zasłużyło na to, jest godne tej pieszczoty, bez niego bym nie dotrwał do mojej ulubionej nocy.

Bo wszystko się udało, od ciężkiego wstawania i człapania do łazienki, aż po umycie szklanki po kolacji. Było nerwowo, bo trzeba gonić czas, być jak zawsze mobilnym, pokazać swe wszechstronne zalety, koleżeńskość, empatyczność, być po prostu omnibusem.

Po pracy własna gonitwa, wciąż liczę na luz, a tylko problemów przybywa, bo rutynowe czynności zawsze będą się do nas uśmiechać, a dochodzą jakieś niby niuanse, albo i poważne sprawy, które zabierają czas.

Kogoś spotkasz, musisz wysłuchać, być miłym sąsiadem, kiwać głową, że to straszne, co stało się Ewie, radzić, pocieszać, odkłaniać się, a twoje sprawy krzyczą w niebogłosy.

Ale to już przeszłość, jest noc, wychodzę czysty z zaparowanej łazienki i moszczę sobie ciało na sofie do melancholijnej zadumy, analizy. Jak zwykle zdarzenia dnia same się upomną o kontemplację o to wszystko co było za szybkie by spamiętać, zauważyć w ciągu dnia. Ale teraz w nocy powracają jak retrospekcja, slajdy, kalejdoskop zdarzeń wyświetlany przez rzutnik. I widzisz Zagórz, a nad nim ciężkie stalowo-grafitowe chmury, śpieszących się ludzi, ktoś wybrał rower jako środek lokomocji, panią z pieskiem która czeka na przejściu i kolorowe reklamówki przy Biedronce.

I już po chwili obraz się zaciera bo przesłania go hala produkcyjna, a w niej pod jarzeniówkami wirujące drobinki pyłu, które osiadają i wzbijają się w zależności od cyrkulacji powietrza. Dobiega cię jazgot piły, ktoś bez ceregieli przechylił pojemnik z odpadami, co zaowocowało głębokim echem, przy kontakcie z metalem. Wyłapujesz monosylaby, jakieś strzępy rozmów, ktoś się przez to przebił swym rubasznym śmiechem. Nakłada mi się monolog kilku osób, które opowiadają o świętach, że się napracowały, że dzieci dały do wiwatu, ktoś się przepił, miał ból pleców. Pytają mnie gdzie byłem, pokazują zdjęcia, ktoś pieszczoty z wigilijnym karasiem, no ....cuda się przewijają przed snem.

Poprawiam, improwizuję na nowo, to co według mnie spieprzyłem, co nie było nawet bliskie mym zamiarom, czego nie opanowałem.

Tak trwałbym w tym urokliwym stanie, gdyby nie sygnał telefonu, oznajmiający, że są jeszcze tacy co o mnie pamiętają, co chcą o mnie pamiętać, jak Maja.

--Jak miło, że moja koleżanka wciąż ma mój numer.

--Bardzo śmieszne. Słyszę, że ci się dowcip wyostrzył, co mi zresztą pasuje, bo mam prośbę do ciebie.

Aaa, to jestem w domu, to by było zbyt piękne, by Maja wieczorem mnie potrzebowała do towarzystwa, do umilenia sobie wieczornych godzin. Ale pytam grzecznie:

--Mam nadzieję, że ona będzie choć trochę związana z konwersacją w twoim towarzystwie?

--Mówisz i masz, wprost mi z ust to wyjąłeś..

--…z ust mówisz.

Słyszę wypuszczane powietrze.

--Przestań! To poważne. Mianowicie w niedzielę wybieramy się na ślizgawkę, a ja chcę mieć też kogoś do pary, by nie być tak dodatkiem do Kasi i jej Kacpra. I pomyślałam…

--…o zapchaj dziurze.

Chwila konsternacji, która mnie rozbawiła, bo Maja to nie z tych co dają się zwalić z pantałyku, taka rasowa dziewczyna, wyszczekana, błyskotliwa w ripostach. Więc to dla mnie powód do podskoków, do chwili którą należy celebrować. Zagryzam wskazujący palec, by nie ryknąć śmiechem w eter, a tym samym nie zdradzić swego stanu euforii.

--Nie rób znowu scen, aż tak nie jesteś czuły by się stawiać w roli stłamszonego, a mnie jako egoistki bez zasad..hallo?

--Mów, dobrze ci idzie.

Chyba przesadziłem, ale to ona ma towar który chce opylić. Mogę być przez chwilę wodzirejem, jupitery na mnie, niech żyje bal.

--Słuchaj, jak nie chcesz to powiedz, nie będę sobie śliny psuła. Nie znamy się od dziś i wiem kiedy sobie szopki robisz…To jak?

Tyle mojego, koleżanka przejęła lejce, a tak mi szło.

--Idziemy, nigdy bym nie przepuścił takiej okazji.

Orzechy przeciwko dolarom, że uśmiech rozpromienił jej twarz, czego dowód miałem w cieplejszej tonacji głosu, tembr był jak aksamit.

--A co teraz robisz?

--Rozmawiam z fajną dziewczyną.

Śmiała się, a ja delektowałem tym pięknym oktawem.

--Eee, wariat z ciebie, ale i tak cię lubię. Aaa! I nie wyobrażaj sobie, że my.. no wiesz.

Czar prysł, przypomniała sobie, że mogę coś sobie ubzdurać. Ależ ona jest niedostępna, kiedy zrozumie, że ja to ten właśnie.

--Skąd ci to przyszło do głowy, przecież my to kolegujemy się tylko.

--No właśnie - wyraźnie odetchnęła - to ja już kończę..to pa.

--Jak musisz, to pa.

Łysy rzucał poświatę na wnętrze mego pokoju, wszelkie przedmioty mają w nocy wymiar tajemny, komody, ława, pufy, to wszystko co w dzień omijam teraz absorbuje moją uwagę.

Zawsze mam wrażenie, że to centrum tej okolicy, enklawa, tu znajduje się wszystko co najważniejsze, a muzyka zagłusza to co może być, gdzieś indziej, tuż za oknem.

Jakbym pracował w radio, a inni czekali na to co powiem…chore? Pewnie tak, ale ten typ tak ma.

 

*************************************

 

Na peronie

 

Jestem na dworcu kolejowym w Tarnowie, jest gdzieś czwarta rano do odjazdu pociągu została prawie godzina.

 

Jak jesteś na dyskotece, to ani przez moment, nie pomyślisz o tym by się położyć, by poduszka była twoim za pan brat, ale już po wszystkim, gdy wracasz, to marzysz tylko o jednym, by być w swym łóżku.

 

Siadasz na ławce układając swe ciało tak, by choć przez chwilę mieć poczucie, że jesteś w stanie się odprężyć, dać sobie minimum komfortu.

 

Zamykasz oczy i chcesz tak lekko lawirować, by i tu być i nie przespać odjazdu, ale i oddać się we władanie nocy, by odciążyła twe umęczone jestestwo.

 

Targają jeszcze tobą te wszelkie emocje, słyszysz muzykę, nawoływania znajomych, jakiś miły tembr głosu, co sprawia, że chcesz więcej brać z życia.

 

I gdy tak trwasz w stanie czuwania, ktoś delikatnie rozbudza cię, kładąc dłoń na twym ramieniu, jednocześnie objaśniając, że lepiej tu nie spać.

 

Oczywiście masz w pierwszym momencie wrażenie, że to się śni, że to twoja podświadomość wybrała sobie zły czas na przyprowadzenie cię do porządku.

 

Ale postać siedząca obok, nie pozwala byś długo nad tym deliberował, byś zastanawiał się co jest urojeniem a co prawdą.

 

Jest kilka lat starszy niż ja, ma typowe rysy twarzy i co najważniejsze nie wygląda na menela czy naciągacza, ot zwyczajny w swej zwyczajności.

 

Coś mi tłumaczy o problemach jakie mogą mnie spotkać, że będą wypytywać, podawać artykuły za przesiadywanie po nocy.

 

Doszedłem do siebie i mówię mu, że to nic takiego, by nie panikował, wracam tak czasem i nigdy nic się nie stało, nic z tych rzeczy o których on mówi.

 

Pokazuje jednak alkohol, daje do zrozumienia, że nie ma z kim otworzyć tego trunku i pokazując głowa wyjście na peron.

Zazwyczaj w takich sytuacjach staje się jasne dla mnie, że to trzeba zakończyć krótką informacją, że jestem zmęczony i nie mam ochoty na jakiekolwiek umilanie czasu.

 

Ale nie zrobiłem tego, powiem więcej poszedłem za nim tak normalnie, jakby to było zaplanowane, jakbym czekał na taką propozycję.

 

Wyszliśmy przed budynek dworca na pierwszy peron, by skierować swe kroki ku szaletom, co trochę mnie zaniepokoiło, bałem się w nocy iść gdzieś na koniec budynku z obcym facetem.

 

Zwróciłem mu uwagę, że coś mi tu nie pasuje, że zbyt daleko mnie odciąga od ludzi, że to wszystko zaczyna być podejrzane.

 

Szedł dalej powtarzając, że on tylko chce spokojnie się napić, a tam będziemy bezpieczni, od spojrzeń, od ludzi.

 

Weszliśmy do środka, gdzie o tej porze to tylko jakiś zamroczony osobnik mógł przebywać, ale nikogo takiego nie było.

 

Usiedliśmy na posadce i przekazując sobie butelkę, wymieniliśmy kilka zdawkowych pytań o tym co robię w Tarnowie, skąd jestem, o tak byle coś mówić.

 

W pewnym momencie sięgając po napój by przepić, poczułem jego dłoń na swoim udzie, co było równoznaczne z końcem imprezy.

 

Bardzo szybko wstałem, coś tam mu powiedziałem o tym, że jest homo ciapciowatych i nic tu po mnie. Bez namysłu oddaliłem się, by trochę ochłonąć, by znaleźć ludzi, byli mi teraz potrzebni, nawet tacy śpiący na dworcu.

 

Gdy już ulokowałem się w wagonie, wdałem się w rozmowę z chłopaczkiem, który mi powiedział, ze to Heniu z Krynicy.

 

Tam jest już znany, więc szuka szczęścia teraz tu, dostał już raz po masce, ale to jest silniejsze od niego, co sobotę przyjeżdża i liczy na cud.

 

Powiedział mi, że my na dyskotekę, inni wolą popijawę, panienkę zaliczyć, a Heniu ma słabość do chłopięcych pośladków.

 

Dziś to wystarczy kliknąć i masz dane chętnych, bez problemu znajdziesz osoby o podobnych preferencjach, dzięki temu nikt nie jest narażony na takie rewelacje.

 

Gdy takie osoby widzę gdzieś w mediach, to nie widzę problemu, ale jednak gdy sobie to przypominam to mam obiekcję, co do tych ludzi.

 

Nie wiem czy to można wyleczyć, czy jest jaj narkomania, jak coś co silna wola i determinacja zwycięży, ale zawsze to dla mnie będzie inność niż to co nałogiem się zwie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (29)

  • Miła 03.05.2016
    Bardzo ciekawe
  • Robert. M 03.05.2016
    Ważne by się nie wstydzić swych myśli. Pisać ot serca i dzielić się dobrymi emocjami . To ma być radość i pasja . Dziękuję za odzew
  • Miła 03.05.2016
    Mi się podoba pisz tak dalej
  • Nuncjusz 03.05.2016
    W ogóle nie dajesz przecinków :) to utrudnia czytanie
    w sumie dość ok
  • Nuncjusz 03.05.2016
    a i jeszcze jedna uwaga
    piszesz dobrze, najgorsze to interpunkcja i brak albo niewielka ilość akapitów, przez to być może nikt nie czyta Twoich dłuższych form
    bo Mila, mimo że tak Ci komplementuje, też na pewno tego nie czyta XD
    Poza tym, nikt z Ciebie się nie naśmiewa, po prostu zniechęcasz do czytania ścianą tekstu bez przecinków
    To tyle :)
  • Miła 03.05.2016
    A skont ty wiesz co jasnowidz jesteś czy co?
  • Nuncjusz 03.05.2016
    Miła
    no :) taki jasnowidz ze mnie XD
  • Miła 03.05.2016
    po pierwsze czytałam a po drugie czemu ty się mnie ciągle
    czepiasz
  • Robert. M 03.05.2016
    Nie znam się na pisaniu jestem prostym człowiekiem. Piszę co czuję. A że to ściana tekstu to jak w życiu dużo mówię.
  • Nuncjusz 03.05.2016
    to jest podobnie jak z malowaniem ścian - mozna pobielić wapnem a można też pomalować we wzorek
    Jak chcesz mieć czytelników to postaraj sie poprawić estetyke tekstu
  • Robert. M 03.05.2016
    Wiem że czytasz. Dzięki Tobie już ktoś mnie zaczyta. Dzięki Miła
  • Nuncjusz 03.05.2016
    no fakt, reklame ci troche zrobiła :]
  • Miła 03.05.2016
    Sam jesteś reklama i za co ja ci dawałam 5 to nie
    wiem
  • Nuncjusz 03.05.2016
    Miła no miałaś mi dać jeden przecież :) a może po prostu doceniasz moją twórczość bez wzgledu na to jaki jestem dla Ciebie niedobry
  • Miła 03.05.2016
    Nie po prostu nie jestem chamska jak niektórzy
  • Miła 03.05.2016
    Nie po prostu nie jestem chamska jak niektórzy
  • 60secondsToDie 03.05.2016
    Uuuuu, nieMIŁO się zrobiło : (((
  • Miła 03.05.2016
    Niema za co
  • Robert. M 03.05.2016
    Ważne że napisałeś że dobrze piszę. Mnie to wystarcza . Cieszą mnie drobne słowa gesty . Ot taki fetysz.
  • Miła 03.05.2016
    Naprawdę są dobre
  • Robert. M 03.05.2016
    I Czego chcieć więcej. Miła to żarty z ich strony. Nie dawaj się prowokować. Pisz opowiadanie bo czekam czy się jeszcze pogodzić mogą
  • Miła 03.05.2016
    Może kto wie
  • Robert. M 03.05.2016
    Ja już wiem. Lawina ruszyła inni czekają by teraz Cię komentować.
  • Miła 03.05.2016
    Wątpię
  • Robert. M 03.05.2016
    Chyba tylko Ty.
  • Miła 03.05.2016
    Może
  • Robert. M 03.05.2016
    Mam nadzieję że piszesz . A liczę na wiele .Tylko cięcia żyletkami bo ja wrażliwy jestem.
  • Faustyna 08.05.2016
    Bardzo ładne. Lekko i przyjemnie się czyta.
  • Robert. M 08.05.2016
    To w zasadzie były życzenia, ale skoro i to można umieszczać.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania