Poprzednie częściDla grafomanki: Grafomania 2
Pokaż listęUkryj listę

Dla Grafomanki: Grafomania 4; bujdy z pojęciami i przegięciem.

Gdzie to chyba o nim pseud pierdjoliła o igłach w kompasach, to już chyba przegięcie bo to raczej wskazówki, igły są w strzykawkach, iniekcjach albo takie do szycia, już by lepiej nazwać to szpilorką, bo igły już dwie co najmniej są a szpilorka jedna obok pinezki, kiedyś wbijałem se takie coś w przedramie na przerwach między lekcjami.

Gdzue to Ds Fasdiański pasterz, zalenknionych takich jakby juhasuw chorych na zezwierzęciałość chodzącyh po urojonych podestach w fikcyjnych światach, w których myślą, starają myśleć, głównie grupy tamtejszych głownie niewidomych, że mają coś jak przestrzeń. To niby jakby mżonki ale nie jak jakieś życzenia czy marzenia ale takie mżonki jakby błedy, pomylonym rozumieniem określenia, mówiącym o tym że mżonka to taka pomyłka jakby jak jakiś kiks albo bliżej temu chociażby do faulu. Wszędzie tu cała; ogrom albo raczej chyba masa fałszywych rozumień jakże żadkich mafistycznych wyrazów jakim np hesrt wyraz będący równiesz słowem mżonka, ktoś by mżonkę mógł skojażyć z męską męsko wyglądajacą żoną ale to brednie zmyślane w jakby improwizacji, ale u mnie takich pojęć się nie stosuje wkęc soł, hoszimi że chodzi mi o więc

; więc wruce do sedna tzw mer-ritum sprawy, chodzi o tych, o tych z fikcyjno-prawdziwego Ds Fasd, rojących sobie przestrzeń i życie prawdziwe, jak? Wszak Ds fasd jest tam gdzie opisywany niegdyś przeze mnie świat któryś-tam z rzędu pt lub zwący się "kineskop" chodzi o taki wewnętrzno-zewnętrzny kineskop jedyny tam nadawca i odbiorca. i faktem jest podszytym; że nie ma tam jednak tego potęgującego się z każdą sekundą cierpienia ale dla pocieszenia złych szympansów jest tam gorzej, a jeśli już mówić coś o prawdziwym życiu to prawdziwie żyją tylko pierwsze Ponuraki; czyli Ja bądź mnie, którego dla zabezpieczenia przed męk-męką z światu/a kineskopu w/z, ustawą o możliwości wymyślenia sobie w razie potrzeb towaru a-dzystwa i towarzystwa innej-innej niż ma własna juLźń którą raczono wzrok pierwotny bardziej działający jak peryskop ale lepszy; nuż. To niż zwykłe oczy jest beter. a i coś jak ego albo frejda jakiegoś niemieckiego jaźń-świadomość, wiedza o sobie. Świadomość bez ś to swoją drogą wiadomość czyli jakiś głupi sms. Ja jestem prawdą; prawdziwym chłopcem od początku, nie jak ten frajer pinokio. Cdn. 4 godz. temu. Albo później.

Ja możliwe że na Kiepskich się czasem śmieje. A z niemców; nie przypominam sobie takich śmiejących się. Ale pamiętam Marcela Novacka Niemca który wybitnie zaznaczał podkreślał mówiąc swoje imię że Litera "c" tam się chyba wymawia jako "s", mówił o sobie Marsel. To pamiętam dobrze, dałem mu chyba 10 euro i powiedziałem że to for sigarets. Ale i poza tym wszyscy w tamtejszym Niemieckim szpitalu byli mili i rodzinna atmosfera panowała, jakby nigdy nie było żadnych sporów, w postaci wojny zbrojnej. TEŻ Ja zaznaczam własnym hestem że jestem mędrcem a to w żadnym przypadku bzdury mimo grafomani. Hest to może jakiś pomocnik w postaci wskaźnika strzałkowo wskazującowego kierunek prawidłowego toru; a tor kojarzy się z bogiem przez amerkańskie filmy a to polska końcuwka wju wyrazu; samych poważnych wyrazuw, przyznam że mnie martwią takie sprawy, stany rzeczy, mieszanki popkulturą kreującą np słowo "coś" na diabła-potwora a coś to zupełnie co innego ale se nazwał ktiloś jakiś horror i chcę żeby coś stał się ktośem czy czymś tam. Dalej miałi być coś tam z krtanią strun głosowych ale tu już więcej nic nie będzie. i to też horror.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania