Dla koleżanki TempaX , ktora dalej myśli nad ripo-stom. Od Caina xD

Kołatka. Są ludzie, którym powierzono ogrody — rosną im w myśli jak dawne państwa, posłuszne jedynie prawom światła. Ich włosy, niesione wiatrem, stają się drogami do miast nieodkrytych, gdzie biel trwa dłużej niż pamięć.

Im łatwo pisać.

 

Zamykają powieki i natychmiast wypływa na nich szum obrazów: niczym ryby z rzeki, której nurt zna ich sekrety lepiej niż oni sami.

A ja?

 

Moja wyobraźnia jest kawałkiem deski z czasów, gdy domy budowano na ciężkiej ziemi, a dźwięk patyka uderzającego w drewno miał coś z prawdomówności chłopskiego życia.

 

Uderzam więc, i ona odpowiada: tak — tak, nie — nie. Jakby wszystko dało się sprowadzić do dwóch ostatecznych znaków, które drzewa rozumieją lepiej od nas.

 

Innym — zielone dzwony liści, niebieskie dzwony wód. A mnie przypadła kołatka od niepilnowanych ogrodów, których strażnicy odeszli dawno i tylko wiatr pamięta ich imiona.

 

Uderzam raz jeszcze. Słyszę, jak suchy poemat moralisty powraca z tamtej strony deski, nieproszony, ale wierny: tak — tak, nie — nie.

 

I wiem,

że nawet najskromniejszy dźwięk może być początkiem świata.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania