Dla krzewicielki makiawelizmu
Wielka Damo, rozkaż mi oddać serce na dłoni,
Ostrym sztyletem wyciąć znak na mej jasnej skroni,
Przyjąć postawę Stańczyka, zabawić królową,
Zawsze na Twe żądanie, mężna Białogłowo.
Z kości słoniowej Dziedziczko, własną hordę tak liczną,
Swą nieskalaną dłonią błogosław, przez cyrograf, los w rękach biesów pozostaw.
Lecz co to, Pani? Bunt wstrząsa wszelkim narodem!
Nędzna Wesz społeczna dowodzi całym przodem.
„Zamach stanu” – orzeka Królowa – „Gdzie nadworni i ma służba?”
„Gdzie Błazen i piastunki, wszytki dwór przeróżna?”
„Łamiemy przysięgę” – „Zdrajcy, uknuto intrygę” – „Wolno,
wykonywać pracę przeraźliwie mozolną,
lecz gdy dostrzega trud tułaczy,
głowę odwraca niewzruszona Kapłanka bogaczy”.
„Widziałam ja – rzecze Wesz – „jak pióro maczała w atramentach,
I przez piekło w najciemniejszych odmętach,
Prowadzona przez samego Wergiliusza,
Za złota krocie sprzedana została dusza”.
„Nie będziemy służyć upadłemu” – „Kłamcy” – woła -
„Oszuści, bądźcie przeklęci” – władczyni niczym potwora,
Ogień ma w oczach i nienawiść w głosie,
Wtem Wesz szlocha i kieruje słowa: „O Losie,
Widzisz i milczysz na ten skraj człowieczeństwa,
Na cóż Meduzie pałace, bogate królestwa,
Gdy serce straciła, na twarzy tylko grymas,
Teraz miota się w agonii, udaje zgorszoną przy nas”.
„Mam nadzieję, że twe łzy, plebejko, nad moją krzywdą ronisz, wierzę?” -
Zapytuje Dama – „Twa matka traciła czas wychowując zwierzę,
Zrobiłabym to lepiej”. Na co Wesz odpowiada -
„Przebaczam duszy, lecz Twemu ciału biada”.
Pragnęła poznania dobra i zła, kuszona na owoc,
Gdy padła zemdlona, ni Stańczyk, ni Wesz bieżyli na pomoc.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania