Dla rodziców- bez znieczulenia
Czy można nie chcieć żyć?
Można.
Gdy całe życie było watą cukrową,
a świat nagle okazuje się kamieniem.
Młodzi nie rodzą się słabi.
My ich takimi robimy.
Podajemy wszystko pod nos.
Usuwamy każdą przeszkodę.
Tłumaczymy nauczycieli, świat, wymagania.
Chronimy przed porażką,
jakby była chorobą śmiertelną.
A porażka to mięsień.
Nieużywany — zanika.
Głaszczemy.
Wyręczamy.
Ratujemy przed konsekwencją.
Z miłości.
Z poczucia winy.
Z lęku, że nas odrzucą.
A potem patrzymy ze zdziwieniem,
jak pierwsze „nie”
rozsypuje ich na kawałki.
Mamy w rękach diament.
Ale boimy się tarcia.
Boimy się łez.
Boimy się, że będą nas winić.
Więc wychowujemy dzieci,
które nie znają ciężaru,
a potem dziwimy się,
że nie potrafią go unieść.
Świat nie będzie ich głaskał.
Nie będzie tłumaczył.
Nie będzie przepraszał.
Jeśli my nie nauczymy ich siły,
życie zrobi to brutalnie.
I wtedy będzie za późno
na miękkie dłonie.
I wersja bardziej prosta ta nieobrobiona
Młodzi —
wychowani w miękkich dłoniach wygody —
gdy przychodzi zmierzyć się z ciężarem świata,
cofają się
w niechęć, w pustkę,
w ciszę odosobnienia.
A my, dorośli,
głaszczemy po głowach,
uchylamy nieba,
chronimy przed każdym wiatrem.
I wysyłamy w świat pokolenie,
które boli wszystko —
odrzucenie, porażka,
zwykłe „nie”.
Jakby to był
koniec świata.
Obudźmy się.
W naszych dłoniach jest diament.
Od nas zależy,
czy pozostanie kamieniem,
czy stanie się brylantem.
Trzeba uczyć życia —
nie tylko marzeń.
Wymagać, gdy nadchodzi pora.
Pokazywać piękno świata,
ale też jego surowość.
Nie wyręczać.
Nie zasłaniać przed każdym cieniem.
Chwalić — kiedy trzeba.
Kochać — mądrze.
Bo jeśli nie,
zamiast silnych ludzi
wyhodujemy kruche serca,
które pierwszy podmuch
rozbije.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania