Dla Stwórcy
Znalazłam miłość... ale nie tę romantyczną.
Choć każdy poeta opisałby ją w wierszu.
Miłość szaloną, chaotyczną, pierwotną moją, bo pierwszą,
Która wyrosła we mnie tworząc piękne kwiaty,
Przywołała pszczoły na ich pełne płaty.
Pierwotną, bo zasianą w głębi serca,
Do którego miała dostęp tylko jedna,
Muzyka, uczuciem tknięta, człowiekiem muśnięta,
Człowiekiem prowadzona i natchniona,
Bo tylko on może mieć nasiona,
Tylko on okiełznać ją zdoła.
Jednak mojej miłości Stwórca, nie siał muzyki.
Nie uczył się jej, bo był nią sam, był źródłem jej logiki.
Był pasją, której część mi oddał.
Był płomieniem, który pali mnie od środka,
Prosząc o więcej do skonsumowania, do nauczenia i posiadania.
Jednak teraz jest już inaczej,
Moje naczynia krwionośne przejęły pracę,
Sama wtłaczam iskrę, sama płonę,
A ten ciężar waży tonę,
Bo bez Stwórcy jestem człowiekiem.
Mam łopatę i nasiona, prowadzona i natchniona,
Uczuciem tykam i muskam,
Białe kwiaty na gałązkach.
Mam fundamenty i twardy grunt,
Tylko nie mam źródła, nie mam instrukcji.
Stwórca nie tworzy już mojej konstrukcji.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania