Dlaczego jestem prawdziwym graczem
Witam, mam na imię Tomek, i chciałbym wam opowiedzieć moją historię.
Moim zadaniem jest odpowiedzieć na pytanie, dlaczego uważam się za prawdziwego gracza
i postaram się na to odpowiedzieć w poniższym tekście. Zapraszam :D
Na początek opowiem troche o moim dzieciństwie, by wszyscy poznali moje życie związane
z gaming'iem. W dość jeszcze młodym przedziale wiekowym, czyli tak 0-8 lat nie miałem jeszcze
żadnych rzeczy, ani wspomnień związanych z graniem, miałem tylko telewizor, lecz nie używałem go
praktycznie w ogóle. Urodziłem się na małej gospodarce i posiadałem dwójke rodzeństwa dużo
starszych od siebie (różnica wiekowa wynosi około 12 lat). Większość wolnego czasu spędzałem
na podwórku, bawiąc się z rodzeństwem, lub zawsze coś tam pomogłem tatowi. Tak mijało moje
dzieciństwo w domu.
Gdy w wieku około 4 lat poszedłem do pszedszkola, poznałem mojego
przyjaciela Konrada, był spoko ziomkiem, całe przedszkole trzymaliśmy się razem. Chcieliśmy
jeździć do siebie by się bawić, lecz nasi rodzice stwierdzili, że jesteśmy jeszcze za mali.
W tym okresie dalej nie miałem jeszcze żadnej styczności z wiekszą elektroniką.
Gdy miałem 7 lat i poszedłem do 1 klasy szkoły podstawowej, rodzice moi i Konrada zaczeli
nas wozić do siebie. Po pierwszym przyjechaniu do niego, poszedłem oglądać jego dom, także po
chwili rozmowy troche bardziej poznałem jego rodziców. W końcu, po chwili zabawy, dotarliśmy
do jego pokoju i tam zobaczyłem swój pierwszy w życiu komputer, był to typowy
starszy komp z dość dobrą wydajnością i kradratowym monitorem. To właśnie na nim poznawałem
pierwsze tajniki korzystania z komputera i jego możliwości. Konrad najczęściej grał a ja oglądałem
co robi. Zazwyczaj grał w diablo i wtedy tylko ogładałem jak gra, ale czasami także graliśmy
w pierwsze kurliki oraz Wormsy. I tak było zawsze, gdy do nie go przyjeżdzałem, pograliśmy
troche w piłke, jakiegoś ganiaka i ćisnieliśmy w komputer :D. Przez długi okres czasu prosiłem
rodziców, aby także mi takiego kupili, ale stwierdzili, że kupią mi dopiero na komunie, gdyż wtedy
bedą lepsze, i wiek 7-8 lat to jeszcze nie odpowiedni moment na komputer.
W wieku 9 lat, czyli zaraz po komunii dostałem swój pierwszy i jednocześnie obecny komputer,
rodzice kupili prawie najlepszego jaki był w sklepie. Jest on od firmy acer, procesor 2,20 GHz,
Windows Vista, monitor plazmowy, poprostu cudo, cieszyłem się niewiarygodnie. Montażysta, który
montował mój komputer, wyjaśnił mi kilka podstaw, zainstalował kilka gierek, powiedział jak i gdzie
ogładać bajki w internecie. Od tego momentu, po przyjściu ze szkoły i zjedzeniu obiadu, zasiadałem
przed kompem i jak typowy napaleniec na coś nowego, oglądałem bajki i grałem w gry.
Tak mijało bardzo dużo mojego czasu. Robienie tego wszystkiego sprawiało mi bardzo dużo frajdy.
W wieku 10-11 lat moi rodzice zakupili pierwszy dekoder, który pozwolił nam oglądać telewizje
satelitarną. Były tam także programy dla mnie typu Carton Network, Boomerang itd. Na nich także
spędziałem bardzo dużo czasu, Przeważnie oglądałem Tom'a i Jerry'ego oraz Fineasza i Ferba, lecz
po jakimś czasie natrafiłem na odcinki serialu anime Sonic X. Strasznie spodobała mi się ta bajka,
stałem się jej wielkim fanem i jestem do dziś. Postać Sonica, a kąkretnie jego umiejętności,
były moim marzeniem, marzyłem o tym, aby biegac tak szybko jak Sonic. Po jakimś czasie
znalazłem w internecie całą pierwszą serie Sonica X i jego pierwsze gry. W tym czasie na
grach i bajkach z jeżem spedzałem całe dnie, aż rodzice zaczeli sie o mnie martwić, ale
widzieli że nie ma nic złego w tych grach & bajce i że sprawia mi to przyjemność oraz radość :).
W piątek klasie podstawówki, czyli około 11 lat, zauważyłem jakąś reklame z grą o nazwie
Brick Force, była to jedna z moich ulubionych gier tamtego okresu (Dla wyjaśnienia, Brick Force
to była taka strzelanka dla osób młodszych z sandboxem). W tym czasie po przyjściu ze szkoły
dużo czasu spędzałem na tej grze, lecz Sonica nie zostawiałem w tyle. Stawałem się w niej
coraz lepszy, aż nagle reprezentowałem dość dobry poziom, wtedy zauważyłem, że mam smykałke
do gier.
Po jakimś czasie czyli tak około po 2 miesiącach zostawiłem Brick Force'a, oraz poznałem nową
gre, która była dla mnie jedną z najlepszych gier mojego dzieciństwa, czyli MineCraft'a.
Samo granie na survivalu słabo mnie interesowało, lecz lubiałem sobie jakieś domki pobudować i
zwiedzać MineCraft'owy świat. Moimi ulubionymi trybami, na których spędzałem wiekszość czasu,
były Parkour, oraz Skyblock. Tu także zauważyłem swój potencjał, byłem naprawde dobry w
parkourze, może nie tak bardzo jak np: Bremu w tych czasach, ale reprezentowałem naprawde
dobry poziom. 180-tka to było dla mnie pikuś, duża ilość skoków, które dla innych były nie do
wykonania, mi przychodziły z niezwykłą łatwością. Czesto na serwerach, gdy grałem z kolegami,
gdzie trzeba było przejść jakiś parkour, żeby zdobyć jakieś itemy, to ja byłem od tego. Nawet
te parkoury, HARD, VERY HARD, to dla mnie były co najwyżej medium.
Drugi tryb, czyli skyblock, najlepiej wspominam z Minecrafta i ogólnie z całego dzieciństwa.
A kąkretnie pewien serwer, którego nazwy już niestety nie pamiętam, te piękne początki budowania
własnej wyspy, do posiadania jednej z najwiekszej i najlepszej na całym serwerze. Znajdowało
się na niej:
-własny parkour na którym zarabiałem (Na tym serwerze można było zarabiać pieniądze, np:
poprzez sprzedawanie surowców, i dawać je innym za pomocą komend.)
-Expiarka z 10'cioma spawn'erami szkieletów(Na serwie było coś takiego, że za pomocą kilofa z
enchantem, za pomocą którego można wykopać kamień, i go dostać zamiast cobla [zapomniałem
nazwy.] Można było zbierać je w netherze z twierdz, i to także było piękne, bieganie i rywalizowanie
podczas poszukiwań twierdz i spawn'iarek.)
-generator stown'a
-farma (Jedna z lepszych na całym serwerze)
I to co wspominam najlepiej z całego serwera, czyli handlowanie z pomocą villagerów (W MineCraft'cie
był taki myk, że można było, za pomocą pokoju z samymi dźwiami, rozmnażać wieśniaków i jako, że
na tym serwie było łatwo o szmaragdy, a diamenty były prawie nie do zdobycia, kupowałem od nich
diamentowe EQ i sprzedawałem innym. Uwielbiałem być kimś w rodzaju Biznesmena, sprawiało mi
to ogromną przyjemność, byłem jedynym, który robił coś takiego na całym serwerze. Nigdy nie
oszukiwałem, gdyż była taka możliwość. Ludzie zawsze na czacie polecali mnie i po jakimś czasie
nikt już się mnie nie bał, a gdy był ktoś nowy, zapytał sie ludzi na czacie i odpowiedz zawsze była
pozytywna. Miałem nawet stałych klientów. Było to dla mnie coś pieknego, inni mogą się dziwić,
że co w tym fajnego, ale to trzeba poczuć i zrozumieć na swój sposób. Ja to kochałem i nie
patrzyłem na to co mówią inni.)
W wieku 12 lat, czyli pod koniec 6 podstawówki, gdy grałem jeszcze czasami w Brick Force'a,
moi koledzy usiłowali mnie namówić na nową gre, którą było League of Legends. Na początku zbytnio
mi się nie podobała, lecz tak samo jak i z cs'em (o tym już za chwile :D) po jakimś czasie postanowiłem
spróbować. Słabo zrozumiałem samouczka, gdyż nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tym rodzajem
gier i pierwsze levele były takie średnie, lecz widziałem w tej grze potencjał i się nie poddawałem. Po około
10 levelu, gra zaczeła podobać mi się coraz bardziej i stopniowo zacząłem coraz bardziej grać w lola, a mniej
w pozostałe gry. Po jakimś czasie zauważyłem, że jest możliwośc oglądania gier innych graczy, po odpaleniu
losowej z nich zauważyłem postać, która bardzo mi się spodobała, był to Lucian, Kolega wyjaśnił mi, że
to ADC, bije na dystans, więc powiedział mi, że jeżeli tylko mi się podoba, to moge śmiało go kupywać.
I stało się, Lucian był mój :P. Grałem nim dużo, do czasu wbicia 30 levela, wtedy zobaczyłem dużo innych,
równie ciekawych postaci, lecz najpierw ze wskazówkami kolegi, od 20 levla zbierałem na runy, uzbierałem około
13 tysięcy. Starczyło na całe AD ( Attack Damage ), oraz połowe AP ( Ablility Power ). W dalszej części
moich przygód z lolem poprostu grałem i poznawałem coraz lepsze mechaniki itd.
Obecnie skończyłem sezon z Gold'em IV i pragne w nowym polepszyć swój wynik. Trzymajcie kciuki, jeżeli ty
dotarliście. :P
Następną grą tak jak już wspominałem bedzie CS 1.6. Pierwszy raz zobaczyłem go na oczy w
pierwszej gimnazjum. Średnio mi się spodobał, wiec go olałem. W drugie klasie gimnazjum, czyli tak w
okresie, kiedy Isamu, Nitro itd zaczeli nagrywać CS:GO. Bardzo mi się ta gra podobała (kąkretnie CS:GO, nie 1.6).
Strasznie chciałem ją mieć, lecz przez długi okres czasu, myślałem, że gre da się wyłacznie kupić
przez przelew internetowy, a jako że moi rodzice nie bawili sie w kupowanie gier przez tego typu sposoby,
nie było szans aby ją zakupić. Zostało mi granie w CS'a 1.6, co nie sprawiało mi tak wielkiej
przyjemności i oglądanie filmików. Po jakimś czasie zauważyłem w necie, że CS'a można kupić za coś,
co nazywało się PaySafeCard. Niewiedziałem co to jest, wiec pogóglałem i dowiedziałem się, że
to kod, który można zakupić w kiosku i użyć go jako pieniedzy w internecie, bardzo się ucieszyłem.
Zbliżały się moje 14 urodziny, więc poprosiłem tate o 50 zł i zgodził się. Zobaczyłem w necie gdzie jest
najbliższy punkt, gdzie bede mógł zakupić PaySafeCard'a. Było to w mieście oddalonym o 11 km w Pepco.
Pojechaliśmy, kupiliśmyi wróciliśmy do domu, poleciałem odrazu do kompa, kupiłem CS'a na steamie i
włączyłem pobieranie, z racji że nie mam za dobrego internetu pokazywało 10 godzin, lecz często podczas
pobierania zatrzymywałem je, aby móc w coś pograć bez pingu. Po nocy pobierania się gry,
zaraz gdy wstałem (była sobota) wyleciałem z łózka jak express i zayważyłem, że już sie pobrał.
Włączyłem instalowanie i poszedłem na śniadanie, po około pół godzinnej instalacji odpaliłem gre i modliłem
się żeby się włączyła. Za pierwszym razem się nie udało, wyskoczył jakiś błąd, myślałem że się załamie, przy drugiej próbie gra
się odpaliłem, byłem taki szczęśliwy, zamiast odrazu wlączyć jakąś rozgrywke mam coś takiego w zwyczaju,
że zawsze musze poprzegładać opcje, tak wiec ustawiłem najniższe ustawienia graficzne jakie są możliwe, i
odpaliłem gre z botami na mirage'u. Ładowało się tak długo, że myślałem, że znowu sie załamie, lecz tu nagle
po chwili gra się właczyła, myślałem że się rozpłacze ze szczęścia, ta gra, ta grafika, to było coś pieknego,
10 razy lepsze niż na obrazkach. Zajefajnie mi się grało, poprostu przecudnie.
Tak samo jak i w lolu grałem w CS'a coraz więcej, poznawałem nowe techniki i poszerzałem swoje
umiejętnośći
Obecnie mam 16 lat i głównie gram w lola, gdyż CS i inne gry poprostu mi sie narazie znudziły.
Podsumowując: Gry to cześc mojego dzieciństwa i obecnego życia, to moja pasja, bez której,
niewyobrażam sobie dalszego funkcjonowania. Dużo sie z nich naucziłem i pragne grać w nie coraz wiecej.
Obecnie moim takim mini marzeniem jest spróbowanie swoich sił w streamowaniu i nagrywaniu filmików na yt,
co niestety mój komputer nie uciągnie, a także pograc w gry, w które nie mogłem wcześniej, np:
Sonic Generations i wszystkie inne cześci Sonica. Niestety nie mam tylu pieniedzy na nowy komputer.
Mam odłożonych troche pieniedzy, dzieki którym mógłbym zakupić sobie nową myszkę, klawiaturę i
podkładkę. Ten komputer byłby spełnieniem moich marzeń i możliwością dalszego poszerzania mojej pasji i
możliwości nagrywania i grania w coraz to nowsze tytuły.
PS: Zapewne wiekszość z was uważa, że napisałem tyle tego tekstu tylko poto żeby wygrać, oczywiście,
mam taką nadzieje i życze powodzenia innym, lecz sam chcialem powspominać najwspanialsze czasy. Gdy
byłem przy tym momencie o skyblock'u w MineCraft'cie, miałem łeske w oku, to było miłe doświadczenie.
PS2: Dziekuje wszystkim za przeczytanie i proszę o opinie, co było by tu można zmienić itd.
To moja pierwsza taka praca, poświeciłem wiele godzin, gdyż najpierw pisałem ten cały tekst na kartkach
a dopiero później przepisywałem na yt, z ciekawości moge powiedzieć, że tekst zajął mi 10 kartek A4,
czyli 5 stron przy pisaniu średnie wielkości drukiem. Dziękuje raz jeszcze i powodzenia wszystkim :P
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania