Dlaczego ludzie boją się pisać poezję, a lubią tworzyć wiersze - cz1

1.

W celu lepszego zrozumienia prezentowanej myśli, oddzielę dwa elementy: poezję i wiersz. Chociaż pojęcia te, bliskie sobie, zostały potraktowane oddzielnie, by wytyczyć pewne granice pomiędzy utworem poetyzowanym, który raczej imituje przeżycie lub niemal nachalnie stara się to przeżycie wymusić lub zakomunikować, od utworu, w którym przeżycia podmiotu lirycznego stają się autentyczne i namacalne.

 

Często autorzy-amatorzy, szczególnie w obliczu głębokich doświadczeń, jak trauma, rozstanie, śmierć bliskiej osoby, wyalienowanie, czy inne, egotyczne, prywatne doświadczenie, tworzą raczej poezje, niż wiersze - nawet, jeśli brak im warsztatu, ich twórczość posiada istotną cechę, którą jest autentyczność. Czytając taki utwór można go postrzegać niemal z dwojga perspektyw: literacko – krytycznej i wtedy okazuje się, że estetyczna, artystyczna wartość utworu jest niska, jednocześnie jego autentyczność jest na tyle silna, iż po prostu z perspektywy człowieka – czytelnika, tekst wydaje się żywy. I w pewnym sensie jest już to poezja, a przynajmniej jej istotny zalążek.

 

Natomiast wierszem nazywam tutaj utwór literacki, który dysponuje pewnym warsztatem, wrażliwością literacką, pewną znajomością literatury, natomiast znajomość ta staje się rodzajem bezpiecznej przystani, w której nad realne przeżycie, jego surową esencję, ważniejszy jest warsztat, zastosowanie języka poetyckiego, o określonej estetyce, obrazowaniu, jednak tutaj warsztat staje się ważniejszy. Tekst ma być tekstem, który jasno mówi: jestem wierszem. Niejednokrotnie są to utwory modelowe, które bazują na schemacie, nawet, jeśli schemat jest wynikiem nowszej lub starszej szkoły, która często wyrasta od twórców, gdzie stosowane środki stylistyczne były użyte celem zachowania autentyczności podmiotu lirycznego i przeżycia, o tyle poddane analizie samych, warsztatowych elementów, stają się formą instrukcji pisania wiersza. I wtedy wiersz jest tylko wierszem, napisany pod określonym kątem, w określonym stylu, z użyciem określonych środków stylistycznych, zapominając o swojej istocie – przeżyciu podmiotu lirycznego, które można próbować imitować, ale nigdy nie można uchwycić przeżycia, narzucając przeżyciu określoną, literacką formę, w której to musi się zmieścić.

 

Warto zaznaczyć, że poezja nie musi być cechą amatorów, tak na prawdę najbardziej wartościowa poezja łączy w sobie dwa rzeczowniki: emocję oraz technikę. W czym tkwi zatem różnica? Poezja staje się formą komunikacji. Natomiast wiersz jest formą kreacji. Komunikacja nastawiona jest na realizm, autentyczność, wyrażenie stanu emocjonalnego. Wiersz nastawiony jest na zastosowanie środków stylistycznych, które po prostu są charakterystyczne dla wiersza. Jednak to kolejne rozróżnienie jest o tyle ważne, iż następnie rzutuje w pewnym sensie na to, jakiego rodzaju warsztat trenuje artysta: czy umiejętność komunikacji poprzez wiersze, umiejętność ekspresji i mówienia własnym językiem, czy raczej umiejętność tworzenia tekstu językiem poetyckim, w którym przy okazji próbuje jakoś ulokować siebie, a to poprzez tematy lub zwroty, które są mu bliskie lub w pewnym stopniu przez motywy autobiograficzne. Finalnie, czy jest po prostu autorem, który pragnie sprostać wymaganiom krytyki literackiej, aby pozyskać ich przychylność.

 

2.

Miałem sobie napisać jakiś bardziej felieton albo esej. Potem jednak stwierdziłem, że zrobię to bardziej na luzie. Również dlatego, że jednak trochę będzie to podkreślać mój osobisty stosunek do tematu i prywatną perspektywę na całe zagadnienie.

 

Poezja jako forma sztuki, chociaż bardzo niszowa i mało popularna, jednocześnie cieszy się popularnością w necie wśród wielu osób. Głównie poezją interesują się sami pisarze z jakimś tam odsetkiem czytelniczym. Wielkość grona czytelniczego wcale nie jest zależna od jakości tekstu, jeśli rozpatrzeć tekst pod kątem warsztatowo-estetycznych, w kategoriach sztuki, ale raczej od jego przystępności dla przeciętnego, internetowego czytelnika. Zresztą, mowa tutaj o czytelniku w necie, o uwagę którego walczą algorytmy, kotki, drastyczne nagłówki magazynów, celebryci, cycki i dupy, treści powstałe dla troglodytów i tak dalej.

 

Dlatego w świecie, w którym królują krótkie rolki, shorty, wizualne posty i wszystko zmierza w stronę nie tylko kondensacji treści, ale jej maksymalnego uproszczenia, samo to już w pewnym sensie rzutuje na poezję twórców, którym zachciało się pisać pod publikę. Widać to zresztą w tzw. poezji instagramowej, gdzie utwór jest albo dość prosty w swoim konstrukcie albo operuje tak już przerobionymi w poezji sloganami, że jego emocjonalna sugestywność jest bardzo wysoka, a jednocześnie emocjonalny przekaz łatwy do rozpoznania, co redukuje poziom realnego przeżycia w tekście, ale ułatwia jego szybkie przyswojenie.

 

Nieco inną, chociaż często zbliżoną w swej konwencji literaturę, stanowią wiersze poetów konkursowych lub piszących pod krytykę. Tutaj z kolei operuje się pewnym schematem pisania. Dobrym przykładem takiego tekstu jest utwór Konrada Góry „Kobieta z terminalnym rakiem”, którego fragment przedstawiam:

 

„Kobieta z terminalnym rakiem.

Przełyka buraczkowego falafla.

Byle się nie ubabrzeć, a mi teraz,

Zimą, jaką miała być, wykrzacza się

W oczach ałycza z Białoskórniczej,(..)”

 

Już sam tytuł jest zabiegiem, który może sugerować pewną, dwojaką tendencję poezji: z jednej strony klarowny, prosty komunikat, który już niejako sugeruje samą treść. Podany w sposób rzeczowy jednocześnie może sugerować pewien dystans do świata, rzeczowość, chęć stworzenia pozorów postawy, który jest obserwacyjna, a jednocześnie jest w tym pewna próba wprowadzenia szoku, silnego wstrząsu.

 

Natomiast sam schemat treści jest dość prosty: szokujący, jednak podany w rzekomo chłodny, informacyjny sposób obrazek, tutaj: „kobieta z terminalnym rakiem” następnie cała drastyczność korzysta z kolejnego elementu formułki, którą jest wprowadzenie banalnego, prozaicznego zdarzenia: „przełyka buraczkowego falafla”, kolejnym elementem jest wprowadzenie do poezji języka potocznego, w tym przypadku „ubabrzeć”, by następnie wpleść bardziej poetyckie słowo, jak „ałycza”.

 

Oczywiście, operowanie na takim modelu wiersza jest częściowo zrozumiałe i w zasadzie bardzo poetyckie, ponieważ mowa potoczna, prozaiczność życia i zderzenie takiego obrazka z pewnym tragizmem jest w teorii generatorem silnego doznania psychicznego. Również przy okazji bardziej abstrakcyjnych myśli dążenie do ich uziemienia stanowi niejednokrotnie przejaw reakcji umysłu na potrzebę pewnej materializacji, osadzenia doświadczenia w ciele, przedmiocie, codzienności, która podmiotowi jest bliska. Tutaj jednak Czytelnik dysponuje wyłącznie poetyzacją, która generuje obrazy i słowa w taki sposób, by cały utwór wyglądał na poezję, wkomponował się w pewne, uwspółcześnione ramy tego, co postrzegamy jako wiersz. Dodatkiem, który również nastawiony jest na to, że Czytelnik obcuje z poezją, jest słowo „wykrzaczać się”, czyli pewna forma neologizmu, który także charakteryzuje poezję, czy sztukę słowa pisanego.

 

Natomiast jednym z sygnałów, które sugerują, że nie jest to tekst, który stał się wynikiem przeżycia albo, że przeżycie wcale nie jest istotne, a ważniejsza staje się pewna kalkulacja, której celem jest uzyskanie określonego efektu na Czytelniku, jest samo słowo „terminalna”. Samo w sobie, wplątanie słowa, które poetyckie wcale nie jest, raczej medyczne, niemal bezprzedmiotowe, to również ciekawy zabieg poetycki, w tym przypadku jednak sugeruje albo fakt, że podmiot liryczny w pewnym sensie musiał znać kobietę chorą na raka ( a to jednak musiałoby w pewnym stopniu zaważyć na jego ekspresji) ale sama forma wiersza raczej temu przeczy, bo w dalszej części autor przechodzi raczej do subiektywnych odczuć i w zasadzie obrazek z kobietą z rakiem, to wyłącznie pewna poza, w której mamy dramatyczny obraz, z drugiej podmiot, który zainteresowany jest bardziej własnym życiem wewnętrznym. I to musi znaczyć, że nie jest raczej możliwe, by podmiot z lekarską precyzją mógł określić, czy kobieta faktycznie jest w stadium terminalnym, czy nie jest, co tylko ujawnia pewien, poetycki fałsz podmiotu lirycznego, który nie operuje przeżyciem, ale generuje szokujący obraz w sposób zbliżony do tego, jak formuje się nagłówki w internetowych magazynach pod clickbaity.

 

Oczywiście, nie sugeruję, że autor cały obraz wymyślił, że go nie doświadczył. Przedmiotem mojej analizy jest przede wszystkim testowanie tego, na ile podmiot liryczny w wierszu, a wraz z nim cały wiersz są skonstruowane w taki sposób, iż Czytelnik faktycznie może odczuć coś więcej, niż poetyzację i wyobrażenie tego, czym jest poezja, o czym powinna i jak powinna mówić. Jest to raczej kwestia tego, czy określone przeżycie, doznanie jest wynikiem tekstu w sposób naturalny, czy jest formą narzuconą przez autora silnie sugestywnym obrazowaniem, bo wtedy musiałoby to oznaczać, że w niektórych przypadkach grafomania staje się formą mistrzostwa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Starszy Woźny godzinę temu

    Bo Mickiewicz pisał wiersze
    A Słowacki poezję.
    - Albo odwrotnie, cholercia, już zapomniałem.
    - Proszę Ja Ciebie -
    ------------------------------------
    Zapraszam do :
    tytuł -- Wiersz czy Poezja
    Autor: Starszy Woźny
    data dodania: 27. 11. 2025 r.

    Tożem ja zmagał się już z tą tematyką.

  • Starszy Woźny godzinę temu

    "KAŻDY JEST GRAFOMANEM
    ROZMOWA Z PIOTREM PULDZIANEM PŁUCIENNICZAKIEM

    Jest wielu artystów i nie da się wszystkich wyżywić ze sprzedaży. A do tego wiele osób nie czyta książek w ogóle. Czy to powinno nas powstrzymywać? Ostatecznie i tak zostajemy sami ze swoją pasją. Albo ją zgrafomaniujemy, albo skwaśniejemy, bo nic nie zrobiliśmy ze swoim życiem – mówi założyciel wydawnictwa Dar Dobryszyc"

    Ja powiem tak; Dziś trudno odróżnić grafomanię, od jakichś zalążków "sztuki"
    Ale dyskusja potrzebna i toczy się tu i tam.
    - Proszę Ja Ciebie -

  • Dziena hiena

    Starszy Woźny

    Nie zamierzam odnosić się do wypowiedzi założyciela wydawnictwa w dużej mierze dlatego, że może być po prostu tendencyjna, po drugie zmanierowana, po trzecie jest pewną wróżbą dotyczącą człowieka, a w żadnym stopniu nie ociera się o poezję rozumianą jako sztukę.

  • Starszy Woźny

    Dziena hiena ,
    Nikt cię o odpowiedź nie prosi. Powiem, że ciężki z ciebie przypadek. jaka wróżba?
    jakie zmanierowane?
    Czytam to oficjalne czasopismo i jest ciekawe.
    Koniec bajery gościu!!!
    - Proszę Ja Ciebie -

  • Dziena hiena

    Starszy Woźny elo

  • Grafomanka

    Grafomania jest zrozumiała, łatwa, płytka, byle jaka, pusta, naiwna, ale dzisiaj takie społeczeństwo mamy, że intelektualnie przemęczać się nie ma możliwości ani potrzeby, przy czym lepiej nie będzie... szkoła dzisiaj nie uczy miłości do literatury, a walczy o prawa mniejszości między innymi, walczy o wychowanie seksualne naszych dzieci, bo to podstawa... ministerstwa edukacji.

    Z tych powodów grafomania będzie miała się dobrze, a na pewno lepiej niż wiersze wymagające myślenia przy czytaniu, wyobraźni, wrażliwości wyższej niż podstawowa, widać to na portalach nawet, kiedyś można było dużo się nauczyć, dzisiaj jest klepanie po pleckach dla pozytywnego komentarza...

    Szkoda tylko, że nikt, a raczej niewiele osób kupuje te grafomańskie twory, bo zalegają na półkach, przebić się ciężko do czegoś dobrego... za karę ci, którzy wychwalają gówniane pisanie, powinni kupować po kilka sztuk naraz, skoro tak im się podoba grafomania. Ale nie kupują, bo to już się nie opłaca...

  • Dziena hiena

    grafomanka

    Jeśli już uderzać w tą stronę, to nie jest tylko kwestia portali, to jest raczej ogólna tendencja mikrosystemu poetycko-wydawniczego i magazynów, w którym, jak mówię, grafomania osiąga swój szczytowy moment, w którym, nawet, jeśli treść albo jest wymagająca intelektualnie albo przynajmniej na taką próbuje utwór pozować, to wciąż jednak jest grafomania, która operuje po prostu bardziej zaawansowanym językiem, modelowaniem obrazów, umiejętnością wplatania określonych wyrazów.

    Dlatego też tak mocno nie kategoryzuję grafomanii, tylko bardziej staram się określać mechanizmy, tendencje, przyczyny, a z drugiej strony określony rodzaj narzędzi, nie tylko rozumianych przez warsztat poetycki, ale też dodatkowe aspekty będące istotą człowieka, które jednak mają realny wpływ na to, czy utwór jest tylko produktem, czy jednak czymś więcej. Chociaż w tym fragmencie to akurat jeszcze nie przeszedłem do kwestii "psychologii podmiotu lirycznego" i takich tam, innych.

  • Starszy Woźny

    "dzisiaj jest klepanie po pleckach dla pozytywnego komentarza...
    - i kto to powiedział.
    Szkoła poezji nikogo nie nauczy,
    To trzeba mieć w sobie. Osobną wrażliwość i patrzenie inne od mimowolnych przechodniów.
    Seks potrzebny jest w edukacji. Mniej będzie zwyrodnialców.
    - Proszę Ja Ciebie -

  • Tjeri

    Dla mnie trochę za dużo słów użyłeś (a tu jeszcze część druga!), ale, jeśli dobrze odebrałam, to widzę podobnie.
    Mamy różne przypadki — poezja, której nośnikiem jest wiersz (czyli tu, nie dość że treść jest autentyczna, to autor jeszcze ma odpowiedni warsztat by zamknąć ją w formie), wiersz bez poezji (pisze rzemieślnik umiejący "wytworzyć" wersy, który jednak "oszukuje" — nie jest autentyczny lub steruje odbiorem czytelnika, np. prymitywnym wywołaniem emocji), w końcu poezja bez wiersza (twórca nie umie zamknąć poezji w odpowiedniej formie, ale jest wiarygodny).
    Dla mnie to sedno, reszta mi się nie zatrzymała w głowie :)

  • Dziena hiena

    Tjeri

    O, dzięki za komentarz i Twoją perspektywę, na poezję i mój tekst. Tak, możliwe, że więcej słów, niż potrzeba, ale również dlatego, że to trochę wstępna forma, także nadmiar jest raczej nieunikniony, żeby potem było z czego tekst odchudzać

    Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania