DNA
Siedzę sobie na werandzie
Zasłuchany w żabie śpiewy
I zanurzam się w refleksji
Miło taką chwilę przeżyć
Niby taka zwykła chwilka
W ulotności swej czy trwa
Szpica chwil aż od zarania
W niej me własne DNA
Moich przodków siwe głowy
Miłość wojny dni powszednie
To pokoleń są tysiące
Niewiadomo kto i gdzie
Moje ciało duch ten moment
To po prostu jestem ja
W moim takim nieuchwytnym
Poskręcanym DNA
Żabi śpiew mnie już usypia
Wieczór księżyc chwilo ma
Dzięki tobie ktoś tu będzie
Może i za tysiąc lat
Komentarze (4)
Niby zwyczajny wieczór na werandzie a jakie głębokie przemyślenia. Świat będzie istniał mimo naszego braku.Warto zatem zostawić coś po sobie.
Napewno warto ,dla nas i dla nich.
Dzięki za koment. Miłej niedzieli.
człowieku, w końcu sięgniesz DNA
Czasami trzeba ,żeby było od czego się odbić.
Dzięki za odwiedziny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania