DNA

Siedzę sobie na werandzie

Zasłuchany w żabie śpiewy

I zanurzam się w refleksji

Miło taką chwilę przeżyć

 

Niby taka zwykła chwilka

W ulotności swej czy trwa

Szpica chwil aż od zarania

W niej me własne DNA

 

Moich przodków siwe głowy

Miłość wojny dni powszednie

To pokoleń są tysiące

Niewiadomo kto i gdzie

 

Moje ciało duch ten moment

To po prostu jestem ja

W moim takim nieuchwytnym

Poskręcanym DNA

 

Żabi śpiew mnie już usypia

Wieczór księżyc chwilo ma

Dzięki tobie ktoś tu będzie

Może i za tysiąc lat

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • KaMaRo 5 godz. temu

    Niby zwyczajny wieczór na werandzie a jakie głębokie przemyślenia. Świat będzie istniał mimo naszego braku.Warto zatem zostawić coś po sobie.

  • Marabut 3 godz. temu

    Napewno warto ,dla nas i dla nich.
    Dzięki za koment. Miłej niedzieli.

  • Grain 5 godz. temu

    człowieku, w końcu sięgniesz DNA

  • Marabut 3 godz. temu

    Czasami trzeba ,żeby było od czego się odbić.
    Dzięki za odwiedziny.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania