Do Agnieszki.

Tęsknię za uśmiechem, co gasił mrok,

za Twoją dłonią jak ciepły znak.

Byłaś latarnią w burzliwą noc,

teraz jest pustka i żal.

 

Rozstaliśmy się przez dumę głupią,

słowa jak noże wbite w ciszę.

Mieszkasz za ścianą z mojego oddechu,

którą przebić mogę tylko snem.

 

Wciąż słyszę echo Twojego głosu,

co kładł balsamem na rany świata.

Na ustach budzi się uśmiech -widmo-

i kona, gdy pamięć się ocala.

 

Byłaś jedyna, co czytała z twarzy,

co została, gdy świat uciekł w milczenie.

Byłaś słońcem nad moim niebem,

teraz wędruje ono w ciemności.

 

Chcę ujrzeć znowu oczy Twoje,

jak dawniej, przez chwilę tylko.

I płakać razem nad naszym końcem,

nad miłością, co umarła z głodu.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania