Do Agnieszki.
Tęsknię za uśmiechem, co gasił mrok,
za Twoją dłonią jak ciepły znak.
Byłaś latarnią w burzliwą noc,
teraz jest pustka i żal.
Rozstaliśmy się przez dumę głupią,
słowa jak noże wbite w ciszę.
Mieszkasz za ścianą z mojego oddechu,
którą przebić mogę tylko snem.
Wciąż słyszę echo Twojego głosu,
co kładł balsamem na rany świata.
Na ustach budzi się uśmiech -widmo-
i kona, gdy pamięć się ocala.
Byłaś jedyna, co czytała z twarzy,
co została, gdy świat uciekł w milczenie.
Byłaś słońcem nad moim niebem,
teraz wędruje ono w ciemności.
Chcę ujrzeć znowu oczy Twoje,
jak dawniej, przez chwilę tylko.
I płakać razem nad naszym końcem,
nad miłością, co umarła z głodu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania