do chrztu taczkami wożony
to było kilkanaście minut pieszo pod górę
a taryfą trzy jak w rzutowaniu
izometrycznym czasu dla którego człowiek
zdaje się być nośnikiem albo jedną
z przestrzeni dylatacyjnych
kiedy po wolnego od japonki z budowy
podjeżdżał mercedes W 123
ona czekała z nieboskłonem
mocno sprężona pod szetlandem
po latach odkupił od taksówkarza
takiego puchatka
starszy od żony młodszy od teściowej
przepytująca urzędniczka skarbowa
chyba nawet nie bita dała spokój
i policzyła po cenie rynkowej
jak za tanią kolację
kiedy pieniądze się zestarzały
Komentarze (11)
jakby fan klub ktoś zakładał, to się zapisuję
"Kiedy pieniądze się zestarzały"... O, na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku ludzie, którzy zarabiali miesięcznie tysiące złotych, nagle zaczęli zarabiać miliony. Miesięczna rata kredytu dla młodych małżeństw zamieniła się z dnia na dzień w bardzo małe pieniądze - cenę kostki masła.
Aż otworzyli granice i zachodnia strona wystrzeliła przedsiębiorczością i smykałką do interesów.
Moja córcia wchodziła ma tylnie podszybie i tak przejeżdżaliśmy nawet pół Polski, i ta szelma machała użytkownikom dróg.
Czasy Wielkiej Przygody.
A mandaty nie nadążały za inflacją. Miałem miejsce do handlu przy granicy na zakazie parkowania. I co dzień dostawałem najwyższy mandat - równowartość 50 fenigów. Aż wkurzyłem gliniarza, prosząc o abonament na cały miesiąc. Opłata targowa była droższa, a na zakazie nie kasowali.
I co? Zgodził się?
Wkurzył się. Ale oni znaleźli sobie tyle źródeł dochodów, że lepiej nie pisać.
Tradycyjnie. Zrozumiałam tak ze dwie trzecie, co uważam za sukces :-)
Bez przesady. To tak ma być. Kto by chciał czytać Ala ma kota, skoro zabrała się gdzieś z myszką: do mamusi albo na Malediwy. A Pedro nagi Tarze gra i pilot od telewizora zdechł.
Hahhahah no może i racja. Szczególnie ten Pedro... :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania