Do druku
Pierwszą literę złocę,
prowadzę powoli po pętlach ciszy
aby skrystalizowała światło lampy.
Tekst odpływa za nią,
ugięty pod ciężarem dłoni.
Rozdział po rozdziale
odzieram brudnopis z trywialności.
Przepisuję go w konieczność.
Forma nie może pęknąć treścią
niemal niezauważalnie —
przesuwam akcent,
gładzę język.
zostaje tylko moja wersja ostateczna:
gotowa do druku.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania