do dziadka Zygmunta

dziadku Zygmuncie

co człowiek musi czuć

gdy zapukali do drzwi

skrępowane dłonie

 

rodzina taborem na wschód

jakże zimne sny przez głowę skute lodem

 

w Katyniu

poznałeś drogę na drugą stronę

modlitwy kilka słów

strzał w potylicę

nie widzisz nic

zaćmienie w głowie

 

strumień krwi na rękach

obmyli brudną wodą

 

ziemia wydarta na grób

jak strona w zeszycie

pochowali jak zwierza

 

patrzyłeś z góry

na nieśmiertelnik z numerem zapisany

 

zapukałeś do bożych bram

święci witali okrzykiem

Jeden jest Bóg

jedna miłość

kilku wrogów z kilku stron

 

wybacz im

ród twój dalej będzie żył

 

zapalam znicz

płonie ogień w sercach

nigdy więcej wojen

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • laura123 10.12.2020
    Yaro, szczerze mówiąc, to lubisz pogadać w wierszach, ja z kolei wyznaję oszczędność słowa i ciężko mi się odnaleźć w nadmiarze. Juz bralabym nożyczki i odcinala zbyteczne, co prawda moim zdaniem.

    Pozdrawiam.
  • Celina 11.12.2020
    +++
  • Yaro 11.12.2020
    Faktycznie jak jakiś gaduła , właśnie postaram się pisać oszczędniej w słowach

    Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania