do dziadka Zygmunta
dziadku Zygmuncie
co człowiek musi czuć
gdy zapukali do drzwi
skrępowane dłonie
rodzina taborem na wschód
jakże zimne sny przez głowę skute lodem
w Katyniu
poznałeś drogę na drugą stronę
modlitwy kilka słów
strzał w potylicę
nie widzisz nic
zaćmienie w głowie
strumień krwi na rękach
obmyli brudną wodą
ziemia wydarta na grób
jak strona w zeszycie
pochowali jak zwierza
patrzyłeś z góry
na nieśmiertelnik z numerem zapisany
zapukałeś do bożych bram
święci witali okrzykiem
Jeden jest Bóg
jedna miłość
kilku wrogów z kilku stron
wybacz im
ród twój dalej będzie żył
zapalam znicz
płonie ogień w sercach
nigdy więcej wojen
Komentarze (3)
Yaro, szczerze mówiąc, to lubisz pogadać w wierszach, ja z kolei wyznaję oszczędność słowa i ciężko mi się odnaleźć w nadmiarze. Juz bralabym nożyczki i odcinala zbyteczne, co prawda moim zdaniem.
Pozdrawiam.
+++
Faktycznie jak jakiś gaduła , właśnie postaram się pisać oszczędniej w słowach
Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania