do grobu
stoi coś i skrzypi w drzwiach,
na statku lśni blask,
nędzny blask,
w której chwili spoglądam tam,,
w każdej jest tak samo,
nie wierze w nic,
pustka w mym sercu,
szajba we łbie,
kwiaty więdną ,
patrząc na to,
dokąd ja pędze? chyba do grobu,
chwytasz mnie za bark,
prowadzisz gdzieś,
gdzieś gdzie kurwa nie ma nic,
mi już łeb pęka,
bo w koło jest sam ból,
ciągła udręka,
patrze w lustro,
a tam trup,
nie wiedziałem ze zmarłem,
więc teraz to już chuj,
nie dotkne ciebie,
a bardzo chcę,
co ja mam zrobić,
piepszone lustra,
piepszone zwierciadła,
co ja bym dał,
żeby zobaczyć się w tafli wody,
ale żebym żywy był,
to bym cię zgwałcił,
bo normalnie to mi nie dasz,
mimo żeś dziwka,
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania