do nieba skłon
na końcu będzie proch
do zgrzytania zębów
poszybuje z modlitwą
lub upadnie od przekleństw
kolejka wciąż zbyt długa
jednych upycha w szczelinach
od nas tylko zależą
rabaty i paragony
trzymając się wspomnień
łatamy ubytki
drżymy borowani
pokrywamy lakierem
oby tylko jak nitka
nie utknąć
pomiędzy
Komentarze (13)
Wszyscy zmierzamy do śmierci i dla każdego droga jest inna. Dobrze zrozumiałam?
Mniej więcej:) ktoś mi ostatnio przypomniał, żeby modlić się za jedną konkretną osobę. Nie za wielu zmarłych jednocześnie. Ponoć wszyscy trafiamy do czyśćca. Jakoś mnie więc naszło na tego typu twórczość. Ech... ten listopad nadchodzi.
Ten czyściec skojarzył mi się ze szczelinami.
Dobry wiersz napisałaś. Oszczędny w słowa, a wymowny. Piateczka.
Kocwiaczkowa→Czyli tak... już sam tytuł jest ciekawy, gdyż skłon kojarzy się, ze spojrzeniem w dół.
A niebo, zwyczajowo jest ''do góry''
Czyli spojrzeć w jezioro lub lustro, by zobaczyć odbicie nieba.
A jednocześnie siebie przemyśleć, na jego tle, na tak i nie i poczekać do śmierci, co z tego wyniknie.
No faktycznie. Żeby jeno nitka nie utknęła w uchu igielnym.
Najbardziej druga dla mnie. Ale i całość do przemyślenia, tak ujęta w słowa:)↔Pozdrawiam:)↔5
Ciekawa interpretacja, Dekaosie. Mnie bardziej kojarzy się jednak nie tyle z pochyleniem głowy czy ruchem w dół, jak do ukłonu, ale spojrzeniem na własne buty. A na tych, jak wiadomo – odbijają się nasze ścieżki. Pył, piach, ale i cement, który może nas trzymać kurczowo przy ziemi. O, tak to sobie wykombinowałam :) Dziękuję ogromnie za wizytę i dobre słówka :)
Też bardzo ciekawie to ujęłaś. Z tym ''pyłem'' osiadłym, z naszych ''ścieżek'' Otóż to.
Można też ciut inaczej→Ciężar na nas osadzony, tego i owego, w pewnym sensie przygniata do ziemi. Nie tylko ''buty"
Owszem. Zazwyczaj to co nam ciąży zauważamy gdzieś na dole:)
Bardzo dobry wiersz o przemijaniu. "Pomiędzy" można się zastanawiać, czy jest to stan najgorszy z możliwych, czy jednak nie do końca. Bo jeśli chodzi o to co nasuwa się pierwsze, czyli niebo i piekło to stanem "pomiędzy" jest czyściec. Nie jest to dobry stan, jednak w końcu później gdzieś się trafia. Patrząc jednak z drugiej strony to będąc "pomiędzy" można odrzucać jedno i drugie lub łączyć jedno i drugie, dajmy na to przekonania, tak jakby dzięki temu można było połączyć "zwaśnione" strony, co w moim odczuciu absolutnie nie jest złe.
Tak myślę :)
Też ciekawa koncepcja:) czyściec i w moim przekonaniu nie jest czymś złym. Jest swoistą ostatnią szansą. Dobrze taką mieć, niż zostać osądzonym bez możliwości poprawy (jeśli jest aż tak kiepsko, że kwalifikujemy się do kolejki po potępienie).
Kocwiaczek jak najbardziej dobrze, bo jeśli ktoś chce się poprawić, czuje skruchę za winny i popełnione krzywdy, to czyściec jest właśnie tym miejscem, jak sama nazwa wskazuje gdzie dusza może dostąpić "oczyszczenia".
Sorry, że nie na temat tekstu, ale nie ma privów:
Polecam się w wolnej chwili:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4945910/czern-normalnosci
Dziękuję.
Widziałam, już nawet klilnęlam ocenę ale nie mam konta więc muszę założyć. Doczytam do końca i dam opinię:)
Kocwiaczek
ok, dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania