Do poezji

Dawno się do Ciebie nie odzywałem co? Pewnie ledwo pamiętasz kim jestem… Spokojnie, to nie twoja wina - to ja zdaje się, zapomniałem o Tobie. Wiem, że to okropne, ale chyba tak właśnie było. W biegu od zadania do zadania, w galopie codzienności kompletnie straciłem potrzebę kontaktu z Tobą. Nie jestem pewien, ale chyba uznałem, że poradzę sobie bez Ciebie, przecież wcześniej też sobie radziłem. Zamiast oddać Tobie swój czas, wolałem oddać go komuś lub czemuś, co w tamtym czasie było najważniejsze. Wiesz co? To zabawne, ale większość z tych najważniejszości dzisiaj już nie istnieje, nie ma - przepadło. A ty jesteś… Ty zawsze jesteś. Kiedyś nawet o tym pisałem - ale przecież wiesz. Do Ciebie zawsze można można wrócić, z kubkiem gorącej kawy, ewentualnie herbaty, albo po prostu przyjść i się wtulić. Wcisnąć się, tak jak kot - pocierać czołem w lewo i w prawo i napierać, jakby chciało się zerknąć wewnątrz brzucha właściciela.

Zazwyczaj jesteś oszczędna w gestach, więc milczysz, ale to nie mroźne milczenie, nie, to cisza, która nie napawa lękiem, nie sprawia, że przeszukujesz głowę w poszukiwaniu najzabawniejszych żartów. Ta cisza jest inna - ona leczy, dzięki niej zapominasz o świecie, pozwalasz mu zniknąć, każesz mu zniknąć, a ten jakby nagle stał się posłuszny odchodzi i ustępuje tobie miejsca.

Bądź co bądź przepraszam, że się nie odzywałem. Nic ci nie obiecuje. Wiem, że nie muszę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania