Do przedłużenia
Od ostatniego razu niewiele się zmieniło. Przełęcz
między domem a lasem zarasta powoli. Nikt już
nie hoduje bydła. Śmieci należy segregować i daleko
patrzę tylko na szczycie górek. A co
mam w pobliżu, zawsze za mało lub brzydko. A cokolwiek
pachnie, byle jej skóra, byle jej słowa, byleby ona,
jedna, ta sama, niezmienna. Byleby ona, powiedziałbym:
błagam lub proszę, byle ona, kiedy już przyjeżdża,
coś, co ukryte pod skórą nagle przebija się
każdym porem i porą, kaleczy i łaskocze w żołądku,
ściąga w jelitach. Napinam mięśnie i nie chcę
już nawet wypuścić powietrza.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania