Do przedłużenia

Od ostatniego razu niewiele się zmieniło. Przełęcz

między domem a lasem zarasta powoli. Nikt już

nie hoduje bydła. Śmieci należy segregować i daleko

patrzę tylko na szczycie górek. A co

mam w pobliżu, zawsze za mało lub brzydko. A cokolwiek

 

pachnie, byle jej skóra, byle jej słowa, byleby ona,

jedna, ta sama, niezmienna. Byleby ona, powiedziałbym:

błagam lub proszę, byle ona, kiedy już przyjeżdża,

 

coś, co ukryte pod skórą nagle przebija się

każdym porem i porą, kaleczy i łaskocze w żołądku,

ściąga w jelitach. Napinam mięśnie i nie chcę

już nawet wypuścić powietrza.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania