Do przyjaciela domniemanego
Wisi nad telewizorem wielocalowym
dla zabicia pustej ściany przestrzeni
tryptyk w photoshopie poziomy.
Gdyby przyboczne części do siebie dosunąć
środkowej części stanowiłyby dwie trzecie powierzchni.
Każda z nich zaś przecięta w połowie
przedstawiałaby morze bądź niebo
i połówki drzew wyciętych, powklejanych
czarnych jak chmury powyżej i statek na środku.
Czerń ta i żółć jedynie.
Golden hour pustego okręgu.
Drzewa lewitują w rządku strzelistym
po lewej dwa, po prawej jedno
niesymetrycznie ułożone do siebie
chaotycznie powklejane, wycięte.
Nienawidzę tej sztuki.
Wzbiera we mnie awersja
przy każdej jednej obserwacji.
Ale zabija pustej ściany przestrzeń.
Nie stać mnie na więcej.
Komentarze (4)
Ten wiersz zwrócił moją uwagę. Podoba mi się. Czytałeś może wiersze Karola Graczyka? Jeśli nie to szczerze polecam. ;)
Tak mi się rzuciło - jeśli drzewa lewitują, to po prawej jedno, dobrze myślę? Nie "jeden".
Przyklaskuję frapującej inności. Szukam ostatnio czegoś innego, i proszę - znalazłam. 5
Jedno! Niedopuszczalne niedopatrzenie, wstyd!
Bardzo dobry wiersz. Te obrazki, o których piszesz tez mnie nie zachwycają :( Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania