do rozwidlenia

zaufanie chwiało się na cienkich linach. zszywałam

na okrętkę, czasami na słowo honoru.

później kpina wiązała je w supły.

na godziny.

były w nich latarnie. tam dziewczyny za kromkę chleba

sprzedawały cnoty.

 

a wszystko za mgłą, żeby nie umarły oczy.

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania