Do samozwańczego władcy

Wybacz mój mistrzu

brak sznurków i wyłącznika,

nadmiar zdrowych zmysłów

i nadziei.

Przepraszam za kolorowanki,

znajdywane pod mym łóżkiem.

Wiem, ile poświęciłeś gumek

na zamazanie tych bohomazów.

Widziałam, ile utopiłeś serca

w stworzenie utopijnego świata,

którego ujrzeć nie potrafię.

 

Opowiadałeś barwne ptaki,

śpiące w konarach

kryształowych drzew.

W zamian chciałeś

ofiarę z padliny umysłu

i oczu wydrapanych,

ja bezczelnie patrzę w okno

i nie widzę żadnych barw

ani kryształów.

 

Żaden uśmiech czy jedwabny głos,

nie zmyje ze mnie brudów,

które tak tępisz.

Nie stworzysz rozpuszczalnika,

co zmieni wspomnienia w biały proszek:

biały, jak koszula,

pod którą prześwituje zgnilizna.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Liv12365 4 dni temu
    Hm, próba stworzenia świata, który nie działa... i niepokorny uczeń, który otworzył oczy :)
    Ładny wiersz i w zasadzie dający do myślenia ;)
  • Fifthcarrie 3 dni temu
    Dziękuję :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania