dobiega mnie tęsknota

natręctw dzień oglądam w lustrze

morze zalane tonące pontony

falują ofiary w telewizorze

donikąd droga waży los liczy kroki

pomiędzy jednym a drugim brzegiem

w Renie wielbłąd zmoczył kopyta

nikt go nie powstrzymał

w pół księżycu gdzie gwiazda mruga

na piersi z krzyżem chłopiec

w dłoni miłość i w lufie kwiat

 

z wiatrem we włosach uczyli nas tolerancji

walczą z niewiernymi my czy oni

wybucha nienawiść

przycisk wystarczy kostka trotylu

lecą odłamki spływa krew po policzkach po rękach

płyną dni z ptakami

 

na pamięć

chciałbym nauczyć się naszych słów

za szybko odchodzą ludzie

słońce w purpurze budzi dzień

bez nadziei brakiem słów

 

wypełniam snami pustkę

łączę dwa światy nicią Ariadny

czuć głód a Bóg widzi

gdy człowiek zabija człowieka

wymarzyć sobie samotny dom

przy lesie z ogrodem pełnym spokoju

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • befana_di_campi 3 dni temu
    Te dwa ostatnie wersy najlepsze :)

    Serdecznie :)
  • Yaro 4 godz. temu
    Pozdrawiam i dziękuję:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania