dobrzy ludzie nie umierają
tak dobrze było nam lecz nie jest
wspólne chwile wieczorem w ciszy
czytałeś wiersz opowiadane kawały
śmiech do rozpadu na pierwiastki
mówiłeś daj mi kilka dni
wypłynę podniosę żagle
okręt twój płynie dalej
odszedłeś tak nagle
jak wiatr nie wiadomo dokąd
nie wrócisz stamtąd nie wracają
z bocianami w to samo gniazdo
mam wiele tez jesteś jedną z nich
najlepsze sekundy odeszły razem z tobą
pozostał smutek pusty z Gosią dom
na dachu gołębie susza w ustach
mówiłeś daj mi kilka dni
wypłynę podniosę żagle
okręt twój płynie dalej
odszedłeś tak nagle
jak wiatr nie wiadomo dokąd
nie wrócisz stamtąd nie wracają
z bocianami w to samo gniazdo
Komentarze (9)
Yaro↔To jakby piosenka. Może nie za wesoła, ale nadzieję, na powtórne spotkanie, trza mieć.
Chociaż tyle:)↔Pozdrawiam?:)
Moje teksty są bardziej takie piosenkowe na giętarkę przy ognisku:) Dziękuję za uwagę i pozdrawiam:)
Ja mam doświadczenie wręcz przeciwne, dobrzy ludzie odchodzą szybko i najbardziej ich szkoda, a największe prymitywy i łajdaki dożywają późnej starości.
To jest prawda.
Napisałeś prawdę - patrząc w lustro.
To stłucz lustro. Problem zniknie.
Twojego lustereczka nie mogę stłuc...
Dla dobra klimatu wystarczy jak rozprawisz się ze swoim.
Dla dobra LUDZKOŚCI spójrz w odbicie tarczy zwycięzców i skamieniej...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania