Dodatki do świata Płonącego Królestwa: Gildia Magów

Gildia, jako struktura wysoce hierarchiczna, oferuje szeroki pakiet rozwoju osobistego i awansu zawodowego każdemu, kto jest wystarczająco nieustępliwy, ma wyjątkowe pokłady cierpliwości i gruboskórności i najlepiej jeśli jest kotem z dziewięcioma życiami, żeby był w stanie doczekać do przeskoczenia na kolejne szczeble i szczebelki kariery.

Gildia ceni sobie ambitnych i energicznych. Niczym nienasycone monstrum żywi się takimi osobami, kusząc szybkim awansem i reprezentacyjnym stanowiskiem, które tak naprawdę dopiero powstanie z chwilą jego objęcia, spychając jednocześnie wszystkich mniej produktywnych lub w wieku emerytalnym — jako takim istniejącym tylko na papierze, ponieważ nie zdarzyło się w tysiącletniej historii gildii, żeby ktoś faktycznie na emeryturę przeszedł — do coraz to dalszych i mniej istotnych zajęć.

 

Głośna wśród gildiowych magów z Peddiezgiew była niegdyś historia pewnego Pe’Shekka, którego owocna z początku kariera zawiodła na stanowisko Regionalnego Wyższego Maga ds. Badania Rynku (a Przede Wszystkim Jego Czystości) — skądinąd bardzo pożądanej wtedy pozycji — by po rewolcie pracowników sekcji Niższych Magów ds. Odzyskiwania Mydła ostatecznie stać się podwładnym podwładnych swoich wcześniejszych podwładnych!

 

Najniższym szczeblem na długiej drabinie korporacyjnej Gildii Magii są różnego rodzaju skrybowie — w myśl zasady, że każdy głupi jest w stanie coś przeczytać i potem to przepisać, a już nie każdy potrafi uwarzyć dobry repelent na ślimaki. Podział obowiązków wśród różnego rodzaju skrybów jest bardzo wyraźny i odwrotnie proporcjonalny do zajmowanego stanowiska: młodsi skrybowie zajmują się wyłącznie pisaniem — głównie rzeczy, na które ich przełożeni nie mają ochoty — ci na środkowym szczeblu pełnią właściwie tylko rolę menadżerską i mentorską, przepisując samemu wyłącznie bardziej lukratywne zlecenia, spływające z kolei od starszych skrybów. Ci ostatni zaś samym pisaniem parają się rzadko, a jak już coś piszą, to głównie są to strony tytułowe opatrzone wytworną kaligrafią, nad którą ślęczą długimi godzinami, co by nikt ich nie przyłapał na nicnierobieniu.

Każde kółko podlega okolicznej szkole w miasteczkach lub regionalnemu stowarzyszeniu we wsiach, a tym samym każdy skryba odpowiada przed okolicznym dyrektorem, alias Magiem Naczelnym lub regionalnym Głównym Magiem. I choć zasadniczo niższe stanowiska w kołach są na równi z najniższymi poziomami w szkołach i stowarzyszeniach, to bardziej umagicznione jednostki nigdy nie trafiają do kół, zaczynając od razu od poziomu kotłowego, albo, w szczególnych przypadkach, nawet od magów niższego rzędu.

Technicznie rzecz biorąc, szkoły i stowarzyszenia są jednostkami komplementarnymi (tak jak łyżka jest komplementarna zupie) i w miastach ich role są jasne i klarowne:

te pierwsze odpowiadają za edukację i wychowanie przyszłych urzędasów, a te drugie wchodzą w buty sejmików.

 

O wysokich aspiracjach samej Gildii, przede wszystkim do sprawowania daleko idącej kontroli nad wykorzystaniem talentów magicznych i skanalizowania ich do “pożytecznej” pracy, świadczy również poniższa broszura reklamowo-rekrutacyjna:

 

DOŁĄCZ DO GILDII!!!

Spełnij swoje najskrytsze MARZENIA,

wypełniając naszą wolę!

 

Jeśli cenisz sobie:

OBIETNICE

bez pokrycia

Ciepłą FUSZKĘ

bez ogrzewania zimą

I WŁASNE BŁYSZCZĄCE BIURKO

bez fotela z oparciem

Nie zwlekaj, APLIKUJ!

URZĄD MAGICZNY stoi przed Tobą otworem!

 

PS. Gildia nie bierze odpowiedzialności za ewentualne straty moralne, utratę dóbr i rozbijanie rodzin.

 

PPS. Potencjalność wystąpienia ww. sytuacji, jak również niespełnienia ww. obietnic przez Gildię, jest współmierna z możliwością niewystąpienia migreny księżycowej u Wyższego Maga ds. Zażaleń.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania