,,Dom, którego nie było”

Mówili :to przecież twoi rodzice,

jakby to słowo

Miało być dowodem miłości.

Jakby więzy krwi

Potrafiły zastąpić

Czyjeś ramiona.

A ja pamiętam dom,

W którym ściany znały mój płacz

Lepiej niż oni.

Nauczyłam się chodzić na palcach,

Żeby nie budzić gniewu,

Milczeć,

Żeby nie prowokować słów,

I uśmiechać się,

Żeby nikt nie zapytał,

Dlaczego oczy mam mokre.

Nie pamiętam,

Kiedy ostatni raz pomyślałam:

,,Jestem bezpieczna”.

Pamiętam za to,

Że każde ,,nie przesadzaj ”

Bolało bardziej

Niż krzyk.

Że kiedy potrzebowałam

Czyichś dłoni,

Dostawałam ścianę.

Kiedy potrzebowałam rozmowy

Otrzymywałam ciszę.

Kiedy chciałam usłyszeć

,,Jestem z ciebie dumna ”,

Uczyłam się być dumna sama,

Choć w środku

Coraz bardziej

Nie wierzyłam ,

Że na cokolwiek zasługuję.

Dorastałam

Nie z miłością,

Lecz z jej brakiem.

I może dlatego

Tak długo szukałam jej

W niewłaściwych ludziach

Oddając całe serce

Każdemu,

Kto przez chwile

Potrafił mnie przytulić.

Bo dziecko,

Którego nie nauczono miłości,

Często myli okruchy

Z ucztą.

Dziś już wiem.

Że nie byłam trudnym dzieckiem.

Byłam dzieckiem,

Które za długo

Próbowało zasłużyć

Na coś

Co powinno dostać

Bez żadnych warunków.

Nie chce już

Ciągle wracać do przeszłości.

Ale czasem,

Kiedy ktoś mówi do mnie

Zbyt ostrym głosem,

Nagle znów mam kilka lat

I stoję w tym samym domu,

Z tym samym pytaniem

Ściśniętym w gardle:

,,Co muszę zrobić,

Żebyście w końcu

Mnie pokochali?”

I chyba najtrudniejszą rzeczą,

Jakiej muszę się nauczyć,

Jest odpowiedź;

NIC

Nie muszę być idealna.

Nie muszę być cicha.

Nie muszę zasługiwać.

Nie muszę się pomniejszać,

Żeby ktoś mógł mnie pokochać.

Bo jeśli dom

Nigdy nie nauczył mnie,

Czym jest miłość,

To nie znaczy,

Że jestem jej niegodna.

Może po prostu

Będę musiała

Zbudować swój własny dom

Od początku.

Taki,

W którym dziecko

Nie boi się płakać.

Taki,

W którym cisza

Nie oznacza kary.

Taki,

W którym słowa:

,,Kocham cię ”

Nie są nagrodą

Za dobre zachowanie.

Taki,

W którym pewnego dnia

Spojrzę w lustro

I zamiast pytać :

,,Dlaczego nie byłam wystarczająca?”

Powiem:

,,TO NIGDY NIE BYŁA MOJA WINA”

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Domi123

    Wiersz terapeutyczny :) Dużo tu mocnej treści, widać, że temat przepracowany i przemyślany.

  • vacia

    Wzruszający tekst, dobry jako lektura dla rodziców

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania