Dom, który chcą odebrać

Dom, który bezdusznie chcą mi dzisiaj zabrać,

To dom, który w mroku przestał nagle istnieć.

Zapłakał rzewnymi łzami w opuszczonym ogrodzie,

By w lustrze przeszłości własną duszę widzieć.

 

Pchał przed sobą złote zboże, niósł pamięci znicze,

Szukając w tym małym tłumie nowego odkrycia.

Pragnął tak bardzo, by jego przyszłość była przejrzysta,

By prawda o nim stała się jasna, prosta i oczywista.

 

Oto zawistny, pełen burzy i nienawiści kraj,

Co pragnie odebrać mi mój bezpieczny dom i raj.

Gdzie ja mam się podziać, gdy zabraknie schronienia?

Czy pod zimnym mostem szukać zapomnienia?

Więc toczy się walka o los mój i przetrwanie,

Twarde zmaganie na przekór całemu światu.

 

Chcę ten dom rodzinny zatrzymać na stałe,

Będę dokładał do pieca, by tętnił w swej chwale.

Zrobię wszystko, by opłaty uregulować na czas,

Zapracuję na chleb, choćby ból w sercu moim gasł.

 

Bo to dom, który chcą mi bezprawnie odbierać,

I moje czyste życie za długi gorzko ścielać.

Walcz więc wytrwale o swoje prawa, człowiecze,

Niech cios twój sprawiedliwy złą zawiść upiecze!

 

Wiersz pochodzi z tomiku: Dawid Jakub Motyka – „Moja droga życia III. Kolejna przystań”

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery godzinę temu

    Musisz jeszcze tekst przemyśleć. "ten" mały tłum to który tłum? "ten dom rodzinny" - masz ich kilka? "Moje życie ... "ścielać" " . Nie wiem co znaczy słowo "ścielać". Jeśli to miał być neologizm to niepoprawny.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania