Dom na skale
Spłonął mój dom
Stojący na skale
Obaliło płoty
Przerażone bydło
Ognie strawiły
Mój cały rodowód
Drzewo rodziny
Pożarły biesy
A mnie wygoniły
I gonią do teraz.
Tam, gdzie usiądę
Złe duchy panują
I wyganiają mnie
W ramiona tułaczki
Gdziekolwiek przebywam
Tam oni - z widłami mnie
Gonią, biorą za wampira
Czy innego diabła!
A ja tylko idę przed siebie
I szukam schronienia.
Moje istnieje już tylko
W moich wspomnieniach.
I co mi rzucą na ziemię
To prawie wszystko wyjadam
A później idę do baru
I w myśli chcę się odnaleźć
A więc piję.
Zatracam się w labiryncie
Moim własnym, ja sobie
Minotaurem pradawnym.
Zatracam się w odbiciach
W gabinecie luster, gdzie
Wciąż żyję w domu na skale
Więc piję dalej.
Lecz nawet w projekcji
Domu już nie poznaję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania