Dom na skale

Spłonął mój dom

Stojący na skale

Obaliło płoty

Przerażone bydło

Ognie strawiły

Mój cały rodowód

Drzewo rodziny

Pożarły biesy

A mnie wygoniły

I gonią do teraz.

 

Tam, gdzie usiądę

Złe duchy panują

I wyganiają mnie

W ramiona tułaczki

 

Gdziekolwiek przebywam

Tam oni - z widłami mnie

Gonią, biorą za wampira

Czy innego diabła!

 

A ja tylko idę przed siebie

I szukam schronienia.

Moje istnieje już tylko

W moich wspomnieniach.

 

I co mi rzucą na ziemię

To prawie wszystko wyjadam

A później idę do baru

I w myśli chcę się odnaleźć

 

A więc piję.

 

Zatracam się w labiryncie

Moim własnym, ja sobie

Minotaurem pradawnym.

 

Zatracam się w odbiciach

W gabinecie luster, gdzie

Wciąż żyję w domu na skale

 

Więc piję dalej.

 

Lecz nawet w projekcji

Domu już nie poznaję

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania