domniemana słabość

niesforne życzenie

tchnięte nutką egoizmu

na rubieży pragnienia

 

z piaskiem w ręce

na kolanach

i przysięgą w ustach

 

ziścił się los

na pohybel

zuchwałego młodzieńca

 

będąc iskrą

dążył do żaru

lecz obrócił się w popiół

 

zadeptano zarzewie

mogące zaistnieć

jako podwalina

 

obrotów zegara

dziewięćdziesiąt i jeden

podejść tysiące

 

huk na polanie

poderwały się

do lotu wrony

 

niezmierzona cisza

i samotna zimna bezuczuciowa

zadufana w sobie słabość

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Anonim 10.04.2018
    Bardzo ładny wiersz :-) Tytuł i teść bardzo fajnie się ze sobą komponują.Właściwie pierwsza i ostatnia zwrotka, to taka klamra spinająca całość przesłania :-) Pozdrawiam, piąteczka !
  • sensol 01.12.2018
    nie zachwyca

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania