Donikąd! 👤

Naszło mnie.

Poszedłem na Dworzec.

Przy kasie pustki.

Poproszę bilet, jeden....

donikąd.

Brązowe oczy kasjerki

spojrzały na mnie uważnie.

Powrotny? zapytała

Tylko w jedną stronę,

powiedziałem.

Wraca pan?

Tak, ciągnie mnie tam,

skąd przybyłem,

na stare śmieci,

jak mawiają.

Uśmiechnęła się,

kiwając głową.

Dobrej podrózy życzę.

Oczy miała ciepłe.

O której odchodzi?

Spowazniała,

będzie o czasie, ale

nie jest zapowiadany.

Gdy się zbliża, zawsze

daje znać.

Podrózni mają szósty

zmysł, zawsze zdązą.

Długo tu pani chyba

nie pracuje, młoda i ładna.

Spojrzała przeciągle,

zdziwi się pan, od

samego początku.

Nie ma dwóch takich

samych podróżnych,

każdy inny, rozmawiają

lub milczą, czasem

ronią łzy.

Są i całe rodziny.

Pan samotnie wybiera

się w tę podróz?

Kiwnąłem głową.

Takich jest większość.

Pewno smutno panu?

Niekoniecznie,

zaakceptowałem samotność

jest jak prawdziwa miłość,

na dobre i na złe.

Oczy jej przygasły.

Spojrzała mi ponad ramieniem, dziś większy

ruch, nadchodzą.

Nie mówię do widzenia,

bo się już nie zobaczymy,

ale życzę powodzenia

w drodze donikąd.👤

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania