Dopiero ujrzałem
Z gęstwiny dłoni i plątaniny głosów.
Z mikropejzażu twarzy. Z dziesiątek oczu, które migają w myślach. Z myśli
którą wyjmuję i kładę na język, zagryzam, czuję jej posmak, jak stawia opór.
A obraz, z którego nie umiem się wydostać? Z którego powstają inne obrazy.
Z którego powstają myśli. Mógłbym się poddać. Mógłbym zostawić. Nie
mógłbym zapomnieć. Zbyt wiele rzeczy może o tym przypomnieć.
Gdy szybko oddycham. Gdy w wilgotnej dłoni przykładam do ucha telefon.
Gdy mam sztywne kolana a stopy nie są stopami, ale czymś, co podtrzymuje
mnie przed światem. Kroki nie są krokami, czuję raczej, że robię to wbrew sobie.
A usta? To nie są usta. To nie jest mój język. To nie jest rodzina - mogę tak
bez końca wymieniać, a gdybym zapomniał? Pewnego dnia się obudzę
trochę mniej wyspany i coś mnie zdenerwuje, przeklnę na głos lub krzyknę,
chociaż wcześniej tego nie robiłem i znowu się nad tym zastanowię.
A na końcu będzie ten obraz, którego nie umiem zapomnieć,
chociaż dopiero go ujrzałem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania