DOPÓKI JA.
Te ulice nigdy nie umrą,
dopóki ja po nich chodzę,
dopóki ja o nich śpiewam,
dopóki ja ich nienawidzę,
dopóki ja.
Kiedyś zapuszczę się wśród morskich bestii,
labiryntów drobnych domów
i mieszkań przy rynsztoku;
tam gdzie przyszło żyć na widoku
Te ulice nigdy nie umrą,
dopóki ja po nich chodzę,
dopóki ja o nich śpiewam,
dopóki ja ich nienawidzę,
dopóki ja.
Kiedyś zbłądzę w okolicy morskich stworów,
labiryntów drobnych domów
i mieszkań przy rynsztoku;
tam gdzie przyszło żyć-
wraz z południowym światłem,
które leniwie wlewa się do środka
Kiedyś zbłądzę w okolicy morskich stworów
spytam ludzi o drogę,
zobaczę w słońcu
i spojrzę w też w twoje oczy.
Komentarze (21)
....
Hm... zrobiłem sobie czarny PR...
Żeby przełamać ten czar... Nie powaliło na kolana, nawet nie zachwiało, ale nie jest też źle. Z tym, że się nie znam, więc nie wiem, czy moja opinia się liczy. 3+
Pozdrawiam
Violet liczy się jak najbardziej. Odczucia sa ważne tak samo jak technika jeśli nie ważniejsze.
Maurycy Lesniewski Ot, taka pioseneczka o mojej dzielnicy.
Antoni moze właśnie dlatego nikt nie moze złapać klimatu. Dla tych w temacie moze być coś fajnego, ci co nie są, nie wiedza co sadzić. Niektóre rzeczy tylko autor pojmie. Życie, tak bywa.
Maurycy Lesniewski Morskie stwory i tak dalej to miało być w stylu Jima Morrisona. :)
Jestem z nad morza (o ile wzmianka w wierszu/piosence nie była tylko metaforą) i żałuję, że nie mogę wyłapać o jaką miejscowość chodzi.
"labiryntów drobnych domów
i mieszkań przy rynsztoku;
tam gdzie przyszło żyć na widoku"
Każde polskie miasto ma taką dzielnię :D
Zaciekawię cię ;) Jestem z Warszawy, a morskie bestie wzięły my się stąd, że w okresie gdy pisałem ten tekst, często przechodziłem obok sklepu Lewiatan. No a lewiatan to... :D
Antoni ja jestem z nad morza, często u nas auta z warszawskimi rejestracjami tracą szyby... ja osobiście nie rozumiem tej niechęci
Antoni Dobre! :D Powinieneś dodać jakieś przypisy, od razu byłby lepszy odbiór. Byłam w Wawie w maju na kilka dni i miałam okazję odwiedzić Lewiatana. Klimat niepowtarzalny, jakbym cofnela się w czasie. Zapach stechlizny, rozklekotane wózki i starsze panie, które traktują Twoją wizytę jak nalot obrazu z najgorszych koszmarów :D
Maurycy, nie wybijam szyb, ale fanką warszawskich turystów też nie jestem. Dojechać obwodnica w weekend graniczy z cudem, a ludziom którzy wybierają się na Hel szczerze współczuję głupoty.
RubyCrystal muszę przyznać, że "warszawskie rejestracje" mają za uszami. Może zle się wyraziłem. Potrafię zrozumieć niechęć do pewnego rodzaju ludzi, ale nie wszyscy Warszawiacy to chamy, nie wszyscy Polacy to pijacy i złodzieje... nie lubię stereotypów. Nie wybija sie szyb bo maja warszawskie numery, tak jak nie strzela sie do ludzi bo są Żydami , czarnymi... itd To co mówisz oczywiście ma sens.
Maurycy Lesniewski Międzyzdroje ponad wszystko. Weterynarze wiedzą o co kaman.
Maurycy Lesniewski Aleś skrajnością pojechał. Oczywiście, też nie lubię stereotypów i mówię tu tylko o turystach. Będąc w stolicy, ani razu nie spotkałam się z "warszawską wyższością" czy złośliwością. Wręcz przeciwnie, ludzie byli pomocni i sympatyczni. Czy kiedy pytałam się o drogę, czy w innej sytuacji. Uje są wszędzie, tak samo jak życzliwe osoby.
RubyCrystal dla mnie skrajności to wybijanie szyb, czy tego tylu działania. Wiem, że przerysowaniem. Tak naprawdę, chyba mamy podobne zdanie w tej kwestii.
Maurycy Lesniewski Ale to dobrze dobrze, że nie identyfikujecie tego z wawą. W końcu dobry tekst musi być uniwersalny :))) A Lewiatanów dał Bóg dużo w całej Polsce.
Antoni Fakt, napisałam to tak jakby Lewiatany były tylko w Warszawie. Nie o to mi chodziło, aczkolwiek w moich stronach już takich sklepów się nie widuje. Same żabki, freshe, małpki express etc. Takie Lewiatany, pachnące PRLem już zostały pogrzebane ;)
Koszmarnie napisany tekst. Błędy stylistyczne. Całość do poprawy!
Proszę Kochanie, wymień te błędy, a może zrobimy to dzisiaj tak jak ty lubisz najbardziej. ;)
No Antoni w końcu konkretny komentarz odnośnie tekstu :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania