Doszczęt...
(...nie spartolony wiersz)
I rozum jego jawnie kpił
Z bezpłodnych wieków i bezczynnych.
Michaił Lermontow "Demon - powieść wschodnia"
lęgną się. wychodzą ze mnie
podkarlałe dziewczyny z plastrami na szyjach
ukrywające głębokie i gorzkie malinki
ludzie rysowani złamanym ołówkiem
teksty, których nie rozumiem
tworzone pismem automatycznym
jak ten
tyle treści chciałoby się w nim zawrzeć:
godziny jałowego krzyku
całą weird fiction
jaką w sobie noszę
streścić sen: ja, niczym
pieprzony Kim Dzong Un
wizytujący fermę drobiu
obok - przydupasy z notatnisiami
pochwalić się, że ostatnio
nie zdarzyło mi się
jeździć po pijaku
(dokonanie na miarę pokojowego Nobla!)
opisać pogorzeliska
(znane z autopsji. z eutanazji)
te hektary zjarane do gołej ziemi
które czuję pod skórą, pod czaszką
tę potrzebę niszczenia, żałosną i piromańską
to, że jest mi obojętne,
czy po śmierci będę zapomniany
choć nie powiem:
fajnie byłoby przejść do historii
być kojarzony z czymś, najoględniej
mówiąc, niegrzecznym
jak Kozakiewicz, którego sukcesów sportowych
nikt już nie pamięta
zostać mordercą? e tam
Krystiana Bali i tak nie przebiję
poza tym dymaliby mnie w pierdlu
chyba se pierdyknę tatuaż
na przedramieniu: "poetry will tear us apart"
...a to ciągle płonie
trawi
Komentarze (9)
Twój styl, w poezji, jest charakterystyczny. Bardzo mi się podobało ^^
Teskt wywołał u mnie lekki szok i podobało mi się zauważalne poczucie humoru. Nie wiem czy było to specjalne i przemyślane, ale ciekawe jest przeciwieństwo do motywu "non omnis moriar".
dziękuję. oczywiście, często bywam ironiczniasty w wierszach
fajny wiersz. Gęsty jak budyń
Miło, że się nie niepodobał
:)
;-) prawie spowiedź
No :)
Broniewski
Frączewski
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania