dotknąć nieba
palcem rozpruwam błękit nieba
z twoimi włosami tęcza splata się za horyzontem
biegniesz boso po szklistym jeziorze
brzegi są dość strome by się wspiąć na szczyt
cisza zamilkła zrobiło się ciasno
burza była blisko
już błysło
palcem rozpruwam błękit nieba
z chmur trysły deszczu jęzory
wezbrały rzeki i jeziora
tańczysz bosa na zielonych łąkach
z kropli deszczu utkana koronka
niezapominajki pamiętają twój uśmiech
jak podarowałem tobie bukiet polnych maków
Komentarze (3)
Rada- pozbyć się nadmiaru zaimków zwrotnych i inwersji. Oczywiście rada całkiem subiektywna. Jedynie do zastanowienia. Ogólnie wiersz ma w sobie coś. Rymy zamierzone?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania